Skręt w lewo na posesje a "uciekający pod prąd" samochód
2 2

    61 odpowiedzi w tym temacie

    Rekomendowane odpowiedzi

    W poniedziałek 09.04.2018 miałem kolizję drogową, sprawa wyglądała tak: byłem odebrać dziecko z przedszkola, zaparkowałem samochód na parkingu wzdłuż ulicy (nie do końca równolegle do ulicy, delikatnie pod kątem- jedyny możliwy wyjazd to cofnięcie na pas którym jechałem wcześniej), po odebraniu dziecka z przedszkola cofnąłem na ulicę, upewniając się wcześniej czy mam do tego możliwość, jechał jakiś samochód ale na tyle daleko że spokojnie mogłem wyjechać na ulicę, po wyjechaniu włączyłem kierunek w lewo i ruszyłem kilka metrów do przodu (ok 4-5m) sygnalizując zamiar skrętu w lewo (nie było skrzyżowania, był zwykły wjazd na posesje który chciałem wykorzystać do zawrócenia) po dojechaniu do lewej krawędzi jezdni zatrzymałem się na ok 5sek celem przepuszczenia samochodów jadących z naprzeciwka, w momencie gdy samochodu przejechały zacząłem skręcać w lewo w momencie gdy byłem mniej więcej na środkowym pasie (droga 3 pasmowa, 1 pas ruchu w jednym kierunku- ja się tym poruszałem, 2 pasy ruchu w przeciwnym kierunku jazdy- oddzielone linią podwójną ciągłą, miejscami były linie przerywane- tylko i wyłącznie przy wjazdach na posesję) zderzyłem się z innym autem które jak tłumaczył kierowca "Pan z audi (czyt. ja) wyjechał bardzo szybko z parkingu i praktycznie jednym ruchem chciał zawrócić, ja jadąc w tym samym kierunku stwierdziłem że nie dam rady wyhamować, więc żeby nie wjechać w tył audi zacząłem uciekać na przeciwny pas ruchu, w tym czasie kierowca audi zaczął zawracać" Na miejsce została wezwana policja która stwierdziła moją winę ze względu na to, że nie upewniłem się czy mogę wykonać manewr skrętu w lewo. Sytuacja zobrazowana na zdjęciach poniżej:

    Pierwsze zdjęcie to szkic narysowany przeze mnie jak to wyglądało z mojego punktu widzenia

    Drugie zdjęcie to screen tego miejsca mapek google na który cyfra 1 oznacza miejsce gdzie stałem zaparkowany, 2 miejsce zderzenia aut, 3 to wjazd który chciałem wykorzystać do zawrócenia

    30119058_1871967099521899_640567962_n.jpg

    Bez tytułu.jpg

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Napisano (edytowane)

    Prawidłowo stwierdzili. Bez nagrania, zeznań świadków itd będzie Twoja wina nie do podważenia, szczególnie, że jasno powiedziałeś, że chciałeś skręcić w lewo zaraz po wyjechaniu. Gdybyś udawał durnia i nie powiedział, że dopiero wyjechałeś z miejsca gdzie stałeś, to może wygrał byś kilka pierwszych spraw sądzie, ale ostatecznie i tak by wyszło na to, że skręcając w lewo nie upewniłeś się, że np nikt cię nie wyprzedza. Wiem wiem, linia ciągła, on by tam nie mógł i tak dalej, ale czytałem kilka orzeczeń sądowych wobec motorów, które wyprzedzały na zakazach i koniec końców motocyklista dostawał mandat, bo popełnił wykroczenie, a wina była samochodu, bo nie ustąpił pierwszeństwa, a to wyższa "ranga" niż wymuszenie. Brzmi głupio, ale tak jest. A co gdyby jechała karetka, a ty byś się nie upewnił?

    Na miejscu tego co by mi wyjechał, władował się przed maskę, po to, by zaraz po tym stanąć i przepuszczać dwa pasy, tylko dlatego, że zachciało mu się zawrócić, zamiast np pojechać prosto i znaleźć bardziej dogodne miejsce powiedziałbym, że wyskoczyłeś mi przed samą maskę i chcąc uniknąć najechania na tył ucieknąłem, narażając SWOJE ŻYCIE! na przeciwny pas ruchu. A nie, czekaj, on tak właśnie powiedział.. hmm.. pozamiatane :)

    Strasznie mnie irytują ludzie, którzy władują się tylko po to, wymuszając np moje hamowanie, a tym bardziej stawanie i czekanie, by przejechać parę metrów i skręcić. Poczekać, aż sobie przejadą wszyscy i dopiero sobie wyjeżdżaj.

    Edytowane przez JawoR36

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    2 minuty temu, JawoR36 napisał:

    Prawidłowo stwierdzili.

    Zajmujesz się takimi sprawami? Jakiś powód? Ja nie wiem co robił ten kierowca, czy on uciekał czy wyprzedzał kilka samochodów, tak czy inaczej przekroczył linie podwójną ciągłą czego zrobić nie powinien. Z tego co się orientowałem na stronach pisanych przez prawników to:

    "Kierowca pojazdu, który chce skręcić w lewo prawidłowo czyli odpowiednio wcześniej zasygnalizuje wykonanie takiego manewru, ma prawoprzypuszczać, że po pasie dla przeciwnego kierunku jazdy nie porusza się żaden pojazd jadący w tą samą stronę co wykonujący manewr skrętu w lewo.

    Jak wskazuje art. 24 ust. 5 ustawy prawo o ruchu drogowym, kierowcę, który ma zamiar skręcić w lewo, można wyprzedzić tylko z prawej strony o ile jest to możliwe. Natomiast kierowca, który widzi, że pojazd poprzedzający sygnalizuje zamiar skrętu w lewo nie może go wyprzedzić z lewej strony."

    Po 2 fragment orzeczenia sądu Sygn. akt V KK 211/12:

    W licznych judykatach Sąd Najwyższy odnosił się do oceny
    zachowania kierującego, który przystępuje do manewru zmiany kierunku ruchu
    przez skręt w lewo. I tak przyjęto, że wymóg zachowania szczególnej ostrożności,
    określony w art. 22 ust. 1 p.r.d., przez zmieniającego kierunek jazdy w lewo, nie
    obejmuje obowiązku upewnienia się w chwili wykonywania tego manewru, czy nie
    zajeżdża on drogi nieprawidłowo (z lewej strony) wyprzedzającemu go (vide: wyrok
    z dnia 1 grudnia 2005r., KK 151/05, OSNwSK 2005/1/2287, Lex nr 174662).
    Nałożenie na uczestnika ruchu drogowego obowiązku przewidzenia bez wyjątku
    wszystkich, nawet najbardziej irracjonalnych zachowań innych uczestników tego
    ruchu, prowadziłoby w prostej linii do jego sparaliżowania.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Napisano (edytowane)

    Nie chce mi się szukać orzeczenia wobec motocyklisty, który wyprzedzał na linii ciagłej i przyłożył w ciągnik, bo nie o tym jest temat. Wystarczy zeznanie kierowcy, że kierunkowskaz nie został włączony i całe Twoje "orzeczenie" leży i kwiczy.

     

    Temat jest o tym, że ktoś włączając się do ruchu wymusił na kierowcy ominięcie wyjeżdżającego samochodu celem uniknięcia zderzenia. A przynajmniej tak zeznał. Nie udowodnisz w żaden sposób, czy ten kierowca chciał go faktycznie ominąć, bo mu wyjechał, czy złamać przepis i go wyprzedzić. Bardziej prawdopodobna jest pierwsza opcja, bo druga wymagałaby od pacjenta zignorowania kierunkowskazu, auta stojącego z nim, linie ciągłą i dwa PRZECIWNE pasy ruchu, a przy okazji niedawno mijane samochody, które Audi podobno przepuszczało. 

    Jak dla mnie zła ocena odległości/prędkości jadącego prawidłowo + władowanie się na pas ruchu przez Audi.

     

    Edit: Jest opcja udowodnienia, ale tylko i wyłącznie po uszkodzeniach pojazdu. Jeśli masz uszkodzony lewy tylny błonik, wzdłuż, w kierunku jazdy, to było najechanie, a jak dostałeś w bok, to znaczy, że już byłeś w trakcie manewru i tak dalej i tak dalej, od tego są już biegli.

    Edytowane przez JawoR36

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Nie ma co porównywać tutaj kierowcy toyoty do karetki, karetka jadąca na sygnale jest pojazdem uprzywilejowanym i ma większe prawa niż pozostali kierowcy, poza tym karetkę by było słychać z daleka. Tutaj są jak narazie (pisałem na róznych grupach społecznościowych czy nikt nie widział zdarzenia) tylko i wyłącznie zeznania dwóch osób, dwóch kierowców biorących udział w kolizji, także to czy on powie że miałem włączony kierunkowskaz czy nie to będzie tylko i wyłącznie jego słowo przeciwko mojemu. Może po prostu kierowca toyoty jechał za szybko i nie dostosował prędkości do ograniczeń i warunków panujących na jezdni? Może chciał wyprzedzić kolumnę samochodów na początku której stałem ja i nie widział włączonego kierunkowskazu? A "ucieczka na przeciwny pas ruchu bo ktoś mu wyjechał" Jest tylko tłumaczeniem żeby zrzucić z siebie winę? Tak czy inaczej, dowiadywałem się u znajomych policjantów pracujących wiele lat w policji i wyżej postawionych niż Ci, którzy przyjechali do kolizji i każdy z nich jednoznacznie stwierdził że dobrze zrobiłem kierując sprawę do sądu bo wina ewidentnie leży po stronie kierowcy toyoty, kluczowym elementem w tym przypadku jest ta linia podwójna ciągła której kierowca toyoty nie miał prawa przekroczyć. Czas pokaże co będzie dalej...

    Tymczasem jest jeszcze ktoś kompetentny kto wyrazi swoje zdanie na temat tego zdarzenia?

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Wymusiłeś pierwszeństwo nie oceniając prawidłowo odległości samochodu w lusterku i tyle. Nie udowodnisz mu ile jechał, a nawet jakby jechał szybciej to nie powód byś ty nie umiał ocenić prędkości i przypisać mu winę. Wyjechałeś, wymusiłeś, nie ma tematu.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    A jak on mi udowodni że mu wymusiłem? Nic mu nie wymusiłem, jak wyjeżdżałem to miałem na tyle dużo miejsca że mogłem ten manewr wykonać bezpiecznie. Poza tym nie dam uciąć ręki ale ta toyota nie była pierwszym samochodem jadącym w moim kierunku, co wskazywałoby na to że musiał wyprzedzać w miejscu niedozwolonym

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    I tak mu nic nie udowodnisz

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Sprawa jest prosta nie zgadzaj się na orzeczenie twojej winy, manewr wykonałeś zgodnie z przepisami (skręcasz w lewo dojechałeś do lewej, sygnalizowałeś wyraźnie i zawczasu) upewniłeś się, ze z naprzeciwka nic nie nadjeżdża i tyle. Z tyłu z lewej zgodnie z przepisami nic nie powinno być  ( jak ktoś mówi, że może nadjechać to i z góry może spaść). Drugi jak twierdzi chciał uniknąć kolizji to dlaczego nie omijał cię po prawej z wykorzystaniem parkingu. Sprawę do sądu i wygrasz.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Sprawa jest prosta nie zgadzaj się na orzeczenie twojej winy, manewr wykonałeś zgodnie z przepisami (skręcasz w lewo dojechałeś do lewej, sygnalizowałeś wyraźnie i zawczasu) upewniłeś się, ze z naprzeciwka nic nie nadjeżdża i tyle. Z tyłu z lewej zgodnie z przepisami nic nie powinno być  ( jak ktoś mówi, że może nadjechać to i z góry może spaść). Drugi jak twierdzi chciał uniknąć kolizji to dlaczego nie omijał cię po prawej z wykorzystaniem parkingu. Sprawę do sądu i wygrasz.
    Mam taką nadzieję, Na szczęście wyroki sądu najwyższego w bliźniaczych sprawach są na moja korzyść, zobaczymy jak się sprawa rozwinie. Teraz inne pytanie, orientuje się ktoś jak to teraz jest ze zrobieniem mojego auta? Kiedy mogę je zacząć składać i jak to zrobić żeby później nie mieć problemów z ubezpieczycielem?

    Wysłane z mojego SM-G930F przy użyciu Tapatalka

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Przeczytaj ten wątek: 

     

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Na podstawie opisu i oględzin zdjęć zgadzam się z Policją. Uważam, że Sąd też się zgodzi.

    A kluczowym wg. mnie detalem jest miejsce parkowania, bardzo blisko miejsca w które chciałeś skręcić, a to może sugerować, że włączyłeś się do ruchu natychmiast zatrzymując, bo chciałeś skręcić, czyli wymusiłeś na kierowcy z tyłu wykonanie gwałtownego manewru jakim była ucieczka na pas przeciwległy. W tym przypadku wyprzedzanie pod prąd ma mniejsze znaczenie, dlatego że zostało wymuszone przez Ciebie, jako ucieczka, ratowanie.

    Szczerze mówiąc, jestem w stanie uwierzyć w ten scenariusz, bo wiele takich już widziałem, w pobliżu właśnie przedszkoli. A Policja pewnie widziała jeszcze więcej i na pewno ma w tym praktykę.

    Kluczowy tutaj może być czas wykonywania manewru, ile całość trwała od włączenia się do ruchu do zatrzymania i skrętu. Bez filmiku jakiegoś lub naocznego świadka raczej marne szanse na udowodnienie swojej niewinności masz.

    To oczywiście tylko moja opinia.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    "że włączyłeś się do ruchu natychmiast zatrzymując, bo chciałeś skręcić, czyli wymusiłeś na kierowcy z tyłu wykonanie gwałtownego manewru jakim była ucieczka na pas przeciwległy" przecież aby skręcić w lewo i tak się musi zatrzymać by ustąpić tym z naprzeciwka. Sąd opiera się na zasadzie niewinności i w sądzie musi być udowodniona twoja wina.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    5 minut temu, robi4020 napisał:

    "że włączyłeś się do ruchu natychmiast zatrzymując, bo chciałeś skręcić, czyli wymusiłeś na kierowcy z tyłu wykonanie gwałtownego manewru jakim była ucieczka na pas przeciwległy" przecież aby skręcić w lewo i tak się musi zatrzymać by ustąpić tym z naprzeciwka. Sąd opiera się na zasadzie niewinności i w sądzie musi być udowodniona twoja wina.

    Booosze... Wina jest już ustalona przez Policję i jeżeli fanthomas nie obali argumentów Policji to jest winny. Sąd nie będzie powoływał biegłych od razu. Zapewne najpierw wpadnie wyrok zaoczny i dopiero fanthomas będzie się musiał odwołać a tu potrzebuje argumentów, których raczej nie ma, bo wg. mnie bez jakiegoś filmu albo naocznego świadka nie podważy argumentów Policji - wymusił pierwszeństwo, bo włączył się do ruchu (to jest kluczowe), nie upewniając się czy ma na to wystarczającą ilość miejsca.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    do kolizji doszło nie w momencie włączenia się do ruchu tylko przy skręcie w lewo. po to jest sąd by odwołać się od decyzji policjanta.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 minuty temu, soolek napisał:

    Booosze... Wina jest już ustalona przez Policję i jeżeli fanthomas nie obali argumentów Policji to jest winny. Sąd nie będzie powoływał biegłych od razu. Zapewne najpierw wpadnie wyrok zaoczny i dopiero fanthomas będzie się musiał odwołać a tu potrzebuje argumentów, których raczej nie ma, bo wg. mnie bez jakiegoś filmu albo naocznego świadka nie podważy argumentów Policji - wymusił pierwszeństwo, bo włączył się do ruchu (to jest kluczowe), nie upewniając się czy ma na to wystarczającą ilość miejsca.

    Upewniłem się że mam wystarczająco dużo miejsca na włączenie się do ruchu, gdybym się nie upewnił to do zderzenia doszłoby na prawym pasie a nie na środkowym to raz a dwa doszłoby do uderzenia od razu a nie po upływie kilku/kilkunastu sekund od momentu włączenia się do ruchu. Po 3 to opinie komentatorów są mi naprawdę mile widziane tylko w miarę możliwości prosiłbym o popieranie ich konkretnymi tematami odzwierciedlającymi sytuację bądź konkretnymi artykułami które bezpośrednio wskazują na moją winę, bądź na winę kierowcy toyoty :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Napisano (edytowane)
    6 minut temu, robi4020 napisał:

    do kolizji doszło nie w momencie włączenia się do ruchu tylko przy skręcie w lewo. po to jest sąd by odwołać się od decyzji policjanta.

    O to mi właśnie chodzi ;)

    Znalazłem już kilka przykładów podobnych sytuacji gdzie policja orzekała winę skręcającego w lewo a Sąd Najwyższy obalał teorie policjantów i na podstawie konkretnych artykułów przyznawał rację skręcającemu, gdyż ten swój manewr wykonał prawidłowo

    Edytowane przez fanthomas18

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Jeśli nie dysponujesz innymi dowodami (nagranie z kamerki), zeznania świadków (innych niż uczestnicy zdarzenia), to trudno będzie wywinąć się od winy. Po pierwsze już wiesz, że drugi uczestnik twierdzi, że był zmuszony do zmiany pasa ruchu, gdyż wymusiłeś na nim pierwszeństwo. Po drugie, wystąpi trudność udowodnienia, że po włączeniu się do ruchu (wycofanie na drogę) stałeś tam kilka sekund z włączonym kierunkowskazem. Po trzecie, o ile w przypadku skrętu w lewo, na skręcającym nie ciąży obowiązek ciągłej obserwacji drogi za sobą (wystarczy upewnienie się, że sygnalizowany zamiar skrętu został zrozumiany przez nadjeżdżających z tyłu), to w twoim przypadku i ten argument padnie, gdyż twoim zamiarem było zawracanie, a ten manewr nie polega na przecięciu pasa ruchu, a na jego zajęciu. Po czwarte, wprawdzie nie napisałeś czy ty uderzyłeś w bok wyprzedzającego, czy też wyprzedzający w twój bok (to pierwsze pogrąża cię totalnie), niemniej nie zdążyłeś przeciąć pasa ruchu (pokonałeś zaledwie połowę dystansu), co także jednoznacznie wskazuje na niezachowanie ostrożności. Po piąte, napisałeś: 

    19 godzin temu, fanthomas18 napisał:

    jechał jakiś samochód ale na tyle daleko że spokojnie mogłem wyjechać na ulicę,

         Nie upewniłeś się co się stało z tym samochodem. Skoro jechał, to co potem zrobił, wzbił się w powietrze? Manewr skrętu w lewo wymaga ustalenia, czy sygnalizowany zamiar skrętu został zrozumiany. Innymi słowy, upewnienia się, że inni użytkownicy drogi nie podejmują jakichś manewrów, które mogą uniemożliwić bezpieczne zakończenie skrętu. Po szóste, twój kierunkowskaz mógł zostać zrozumiany, nie jako zamiar skrętu w lewo, ale jako sygnalizowanie włączenia się do ruchu (wszak zaledwie kilka metrów wcześniej wyjechałeś z parkingu).

    Mając powyższe na uwadze, moja opinia (biegły nie orzeka o winie), zawierała by takie właśnie wyliczenie popełnionych przez ciebie błędów. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Fakt, to miał być manewr zawracania ALE z wykorzystaniem wjazdu na posesję i późniejszym wycofaniu na ulicę, czyli to był normalny skręt w lewo. Kierunkowskaz w lewo miałem włączony i raczej nie mógłbyć on zrozumiany jako zamiar włączenia się do ruchu gdyż wyjeżdżając z parkingu ustawiłem się centralnie na środku pasa do jazdy na wprost, to tak jakbym jechał prosto, zatrzymał się i ruszył- muszę włączyć kierunkowskaz że "włączam się do ruchu"? Chyba nie. Czyli w momencie ruszania kilka metrów do przodu (do miejsca przerywanej linii) manewr włączania do ruchu został zakończony, byłem normalnym użytkownikiem pasa którym się poruszałem.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    36 minut temu, fanthomas18 napisał:

    muszę włączyć kierunkowskaz że "włączam się do ruchu"? Chyba nie.

    "Chyba" jednak włączamy kierunkowskaz. Każdy manewr wykonywany na drodze musi być odpowiednio wcześnie sygnalizowany. Włączanie się do ruchu nie jest wyjątkiem i kierunkowskaz ma ostrzegać, uprzedzać innych o naszym zamiarze. Dlatego 

     

    57 minut temu, fanthomas18 napisał:

    Kierunkowskaz w lewo miałem włączony i raczej nie mógłbyć on zrozumiany jako zamiar włączenia się do ruchu

    Raczej mógł być tak zrozumiany.

    53 minuty temu, fanthomas18 napisał:

    Fakt, to miał być manewr zawracania ALE z wykorzystaniem wjazdu na posesję i późniejszym wycofaniu na ulicę, czyli to był normalny skręt w lewo.

    Jeśli drugiemu uczestnikowi zdarzenia, lub policjantom powiedziałeś,  że chciałeś zawrócić, to nie był to normalny skręt w lewo.

     Nadal nie napisałeś, czy ty w niego, czy on w ciebie...

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 minuty temu, hak64 napisał:
    Godzinę temu, fanthomas18 napisał:

    Kierunkowskaz w lewo miałem włączony i raczej nie mógłbyć on zrozumiany jako zamiar włączenia się do ruchu

    Raczej mógł być tak zrozumiany.

    Raczej nie mógl być, wg mnie manewr włączania się do ruchu zakończyłem w momencie ruszenia do przodu, stałem już wtedy CAŁYM autem na pasie, w tym momencie nikt mnie nie uderzył, nie hamował ostro ani nic poza tym, włączyłem kierunkowskaz w lewo i podjechałem kilka metrów do przodu w żółwim tempie, po czym się zatrzymałem, gdyż jechały samochody z naprzeciwka (Tylko skrajnym pasem, środkowy był pusty) a momencie gdy samochody z naprzeciwka przestały jechać (ok 5sekund SAMEGO STANIA W MIEJSCU) zacząłem wykonywać manewr skrętu w lewo a reszta już była opisana...

    Kto w kogo? Ja bym twierdził że on swoim autem uderzył w róg mojego auta

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    31 minut temu, fanthomas18 napisał:

    Raczej nie mógl być, wg mnie manewr włączania się do ruchu zakończyłem w momencie ruszenia do przodu, stałem już wtedy CAŁYM autem na pasie, w tym momencie nikt mnie nie uderzył,

    Kolego, twoja "radosna" interpretacja przepisów jest nieco męcząca. Włączanie się do ruchu Art 17 p 2. Kierujący pojazdem, włączając się do ruchu, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz ustąpić pierwszeństwa innemu pojazdowi lub uczestnikowi ruchu. W myśl tego przepisu wolno ci włączyć się do ruchu tylko w przypadku, gdy nie spowoduje wymuszenia jakiegoś manewru  (hamowania, omijania, lub wyprzedzania) na innym użytkowniku drogi. Jeśli zatem widziałeś nadjeżdżający pojazd, to miałeś powstrzymać się od zajmowania jego pasa ruchu, tym bardziej, że miałeś zamiar od razu zawracać. A fakt, że stałeś już na pasie ruchu ma takie samo znaczenie, jak to że ktoś zajmie wykupioną przeze mnie miejscówkę w samolocie. Wyjazdy z parkingów przy autostradach nieprzypadkowo mają po kilkadziesiąt i więcej metrów długości. Takie pasy dla włączających się do ruchu buduje się, by ci nie wymuszali podejmowania manewrów obronnych na innych kierowcach, bo włączanie się do ruchu nie może powodować u innych użytkowników drogi konieczności zmiany pasa, czy hamowania (to jest wymuszenie pierwszeństwa). I nawet jeśli prawdą jest, że 

     

    54 minuty temu, fanthomas18 napisał:

    włączyłem kierunkowskaz w lewo i podjechałem kilka metrów do przodu w żółwim tempie, po czym się zatrzymałem, gdyż jechały samochody z naprzeciwka (Tylko skrajnym pasem, środkowy był pusty) a momencie gdy samochody z naprzeciwka przestały jechać (ok 5sekund SAMEGO STANIA W MIEJSCU) zacząłem wykonywać manewr skrętu w lewo

    To musisz się liczyć z tym, że drugi uczestnik zdarzenia przedstawi rzecz inaczej (zresztą już to zrobił). W sądzie zaś powie: " Około 30 metrów przed maską wyjechał z parkingu tyłem kierujący pojazdem audi, sygnalizując lewym kierunkowskazem włączanie się do ruchu (nie zamiar, a już sam manewr), miałem zbyt mało miejsca by skutecznie zahamować, więc podjąłem próbę ominięcia tego auta. Kiedy znajdowałem się na lewym pasie równolegle do tego pojazdu, on nagle skręcił w lewo doprowadzając do kolizji..."

    Inna rzecz, że twoje około 5 sekund jest mało prawdopodobne biorąc pod uwagę pojazd poruszający się z prędkością 50 km/h pokonuje wciągu sekundy około 14 m, do tego czasu dolicz jeszcze czas niezbędny na wyjazd z parkingu (3 sekundy), zatrzymanie (2 sekundy), wrzucenie 1 biegu (1 sekunda), ruszenie i podjechanie kilku metrów (3 sekundy) i uzyskamy około 150 m przebytej przez Toyotę drogi (taka odległość powinna określać twoje "daleko" jechał jakiś samochód).   

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Wymuszenie i tyle. Szkoda, że facet próbował się ratować, powinien Ci zapikować w tył i nie było by żadnej dyskusji :)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 godzinę temu, JawoR36 napisał:

    powinien Ci zapikować w tył i nie było by żadnej dyskusji :)

    Myślę że tak by było najlepiej ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    A ja zastanawiam się, z jaką prędkością jechał kierowca toyoty i czy aby na pewno miał zamiar ominięcia samochodu który wymusił mu zmianę pasa ruchu ? Po pierwsze, sam wyjazd na biegu wstecznym, zahamowanie i ruszenie do przodu(dodam że domniemany sprawca jechał z małym dzieckiem) to są manewry które trwają dłużej niż 1-2 sekundy. Droga jest prosta, a dopuszczalna prędkość na niej to maksymalnie 50km/h. Jeżeli samochody spotkały się na środkowym pasie, to ile czasu musiało minąć i z jaką prędkością jechał kierowca toyoty skoro JEDYNYM ratunkiem było odbicie na przeciwległy pas ruchu ? Jedna rzecz jest tutaj małą zagadką. A mianowicie skoro zatrzymałeś się, aby przepuścić samochody jadące z naprzeciwka i ruszyłeś zaraz jak przejechały, to w którym momencie kierowca toyoty wjechał na przeciwległy pas ? Która część Twojego samochodu została uszkodzona ?(zderzak,błotnik,drzwi ?)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Napisano (edytowane)
    7 godzin temu, DamiaN1337s napisał:

    A ja zastanawiam się, z jaką prędkością jechał kierowca toyoty i czy aby na pewno miał zamiar ominięcia samochodu który wymusił mu zmianę pasa ruchu ? Po pierwsze, sam wyjazd na biegu wstecznym, zahamowanie i ruszenie do przodu(dodam że domniemany sprawca jechał z małym dzieckiem) to są manewry które trwają dłużej niż 1-2 sekundy. Droga jest prosta, a dopuszczalna prędkość na niej to maksymalnie 50km/h. Jeżeli samochody spotkały się na środkowym pasie, to ile czasu musiało minąć i z jaką prędkością jechał kierowca toyoty skoro JEDYNYM ratunkiem było odbicie na przeciwległy pas ruchu ? Jedna rzecz jest tutaj małą zagadką. A mianowicie skoro zatrzymałeś się, aby przepuścić samochody jadące z naprzeciwka i ruszyłeś zaraz jak przejechały, to w którym momencie kierowca toyoty wjechał na przeciwległy pas ? Która część Twojego samochodu została uszkodzona ?(zderzak,błotnik,drzwi ?)

    O to też mi właśnie chodzi, w tym przypadku są tylko i wyłącznie zeznania dwóch uczestników kolizji, gdzie wszyscy z góry wierzą w każde słowo kierowcy toyoty i zakładają moją winę, może on chciał mnie wyprzedzić tylko tak to sobie teraz tłumaczy żeby wyszło na moją winę?

    Fakt, chwile wcześniej odebralem dziecko z przedszkola, więc uważałem bardziej niż gdybym jechał sam w trosce o nie tylko swoje życie/zdrowie ale swojego dziecka! Gdybym nie miał możliwości bezpiecznego wyjazdu to bym czekał, nie ma tu mowy o żadnym wymuszeniu.

    Samochody jadące z naprzeciwka jechały tylko skrajnym pasem, "środkowy" był wolny, czyli kierowca toyoty mógł stwierdzić że może mnie wyprzedzić bo miał wolny pas.

    W moim samochodzie został uszkodzony zderzak (wyrwało ze ślizgu róg po stronie kierowcy, wzmocnienie przebiło zderzak), róg błotnika przy lampie przerysowany i zagnieciony, pęknięta lampa (tutaj raczej nie od samego uderzenia tylko jak wyrywało zderzak to on uszkodził lampe- a przynajmniej tak to wygląda)

    Ogólnie uszkodzony jest sam róg pojazdu

    Edytowane przez fanthomas18

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    45 minut temu, fanthomas18 napisał:

    może on chciał mnie wyprzedzić tylko tak to sobie teraz tłumaczy żeby wyszło na moją winę?

    Zauważ, że świadek zdarzenia, czy poszkodowany ma obowiązek mówienia prawdy, natomiast obwiniony , czy oskarżony może się z tą prawdą mijać. Świadkowie mają także prawo do odmowy  składania wyjaśnień, które mogły by ich narazić na odpowiedzialność karną. Tak więc dywagacje na temat, co chciał, a co zrobił, pozostają kwestią otwartą i zależą wyłącznie od jego radosnej, kreatywnej wyobraźni. W świetle popełnionych przez ciebie błędów, co najwyżej kierownik Toyoty załapał by się na przyczynienie do zaistnienia zdarzenia. Kluczowe jest tu bowiem niezachowanie szczególnej ostrożności podczas wykonywania manewru skrętu w lewo. Skoro widziałeś, że nadjeżdża jakiś pojazd, to:

    - po co wyjeżdżałeś z parkingu, wiedząc, że zaraz będziesz chciał zawracać (liczyłeś się więc z możliwością zmuszenia tego kierowcy do hamowania, a nawet zatrzymania samochodu),

    - nie spojrzałeś w lusterko i nie ustaliłeś, co się stało z tym nadjeżdżającym samochodem,

    - podjąłeś niebezpieczny manewr skrętu w lewo, bez upewnienia się, czy twój sygnalizowany kierunkowskazem zamiar został przez innych kierowców zrozumiany,

    - walnąłeś (prawdopodobnie, bo nadal nie wyjaśniłeś, kto w kogo) w bok pojazdu, który cię wyprzedzał, bądź też omijał (bo podobno już stałeś), co jednoznacznie wskazuje na ignorowanie podstawowych zasad bezpieczeństwa i praw innych użytkowników drogi. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    1 minutę temu, hak64 napisał:

    Zauważ, że świadek zdarzenia, czy poszkodowany ma obowiązek mówienia prawdy, natomiast obwiniony , czy oskarżony może się z tą prawdą mijać. Świadkowie mają także prawo do odmowy  składania wyjaśnień, które mogły by ich narazić na odpowiedzialność karną. Tak więc dywagacje na temat, co chciał, a co zrobił, pozostają kwestią otwartą i zależą wyłącznie od jego radosnej, kreatywnej wyobraźni. W świetle popełnionych przez ciebie błędów, co najwyżej kierownik Toyoty załapał by się na przyczynienie do zaistnienia zdarzenia. Kluczowe jest tu bowiem niezachowanie szczególnej ostrożności podczas wykonywania manewru skrętu w lewo. Skoro widziałeś, że nadjeżdża jakiś pojazd, to:

    - po co wyjeżdżałeś z parkingu, wiedząc, że zaraz będziesz chciał zawracać (liczyłeś się więc z możliwością zmuszenia tego kierowcy do hamowania, a nawet zatrzymania samochodu),

    - nie spojrzałeś w lusterko i nie ustaliłeś, co się stało z tym nadjeżdżającym samochodem,

    - podjąłeś niebezpieczny manewr skrętu w lewo, bez upewnienia się, czy twój sygnalizowany kierunkowskazem zamiar został przez innych kierowców zrozumiany,

    - walnąłeś (prawdopodobnie, bo nadal nie wyjaśniłeś, kto w kogo) w bok pojazdu, który cię wyprzedzał, bądź też omijał (bo podobno już stałeś), co jednoznacznie wskazuje na ignorowanie podstawowych zasad bezpieczeństwa i praw innych użytkowników drogi. 

    A to nie jest tak, że zarówno świadek/rzekomy poszkodowany ma obowiązek mówienia prawdy TAK SAMO jak obwiniony? Jeden ma obowiązek mówienia prawdy a drugi już nie?

    Jak wyjeżdżałem z parkingu to upewniłem się, że mam odpowiednio dużo miejsca aby wykonać zaplanowane manewry bez hamowania innych kierowców, sytuacja zmieniła się w chwili gdy zajmowałem już pas ruchu- zaczęły nadjeżdżać samochody z naprzeciwka- tego nie mogłem przewidzieć. Wedle przepisów nie mam obowiązku upewnienia się czy mój manewr skrętu w lewo sygnalizowany kierunkowskazem bo niby jak mam to zrobić? Podejść do każdego samochodu który stoi za mną i zapytać "Panie kierowco, ja tu będę skręcał w lewo, mam włączony kierunkowskaz w tym celu, zostało to przez Pana zrozumiane?"

    Nawet jeśli ja walnąłem w gościa to on (nie wiadomo czemu tam sie znalazł, to czy omijał czy wyprzedzał to kwesia dyskusyjna) był na pasie dla ruchu przeciwnego przejeżdżając wcześniej przez linie podwójną ciągłą (ta podwójna ciągła jest kluczem) i NIE MIAŁEM OBOWIĄZKU upewnienia się czy ktoś z tyłu mnie nie wyprzedza, miałem obowiązek tylko i wyłącznie przepuścić samochody nadjeżdżające z przeciwka, nikogo więcej.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    I tu się mylisz ... Grubo!

    Masz obowiązek upewnienia się, że nikt Cię nie wyprzedza. Na każdej drodze. Niestety, nawet gdyby on wyprzedzał Cię na podwójnej ciągłej to i tak nadal na Tobie ciąży obowiązek upewnienia się, że masz wystarczająco miejsca to wykonania skrętu. 

    Pierwszy z brzegu link jak to traktuje nasze prawo i sądy:

    http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/960824,zasygnalizowanie-skretu-w-lewo-to-za-malo.html

    W najlepszym wypadku będzie współwina: Ty nie upewniłeś się czy nikt Cię nie wyprzedza, On że nie dostosował prędkości i w efekcie musiał uciekać w bok. Aczkolwiek miejsce z którego włączyłeś się do ruchu może sugerować jednak, że to Ty wymusiłeś pierwszeństwo na tym pojeździe. 

    Policja, pomimo że czasami tak się wydaje, nie jest aż taka głupia. W tym przypadku mogli by iść na łatwiznę i stwierdzić, że kierowca Toyoty nie dostosował prędkości do warunków jazdy, w związku z tym za późno zaczął hamowanie i manewr omijania Ciebie (ratowanie się). To byłoby stosunkowo proste, bo przyjęło się, że zazwyczaj łatwiej wrobić w winę tego jadącego z tyłu.

    Skoro jednak uznali, że koleś jadący z tyłu, wyprzedzający na podwójnej ciągłej jest niewinny, to podejrzewam, że mieli ku temu powodu.

    Możliwe, że więcej dowiesz się na wizycie na komendzie, na którą powinni Cię jeszcze zaprosić przed skierowaniem sprawy do sądu.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    50 minut temu, fanthomas18 napisał:

    A to nie jest tak, że zarówno świadek/rzekomy poszkodowany ma obowiązek mówienia prawdy TAK SAMO jak obwiniony? Jeden ma obowiązek mówienia prawdy a drugi już nie?

    Nie TAK SAMO. Jeśli będąc poszkodowanym składasz zawiadomienie o popełnionym przestępstwie, a przy tym mijasz się z prawdą, to usłyszysz zarzut z 

     Art. 233. § 1. Kto, składając zeznanie mające służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym postępowaniu prowadzonym na podstawie ustawy, zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę,
    podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. 

    lub 

    Art. 234. Kto, przed organem powołanym do ścigania lub orzekania w sprawach o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne, fałszywie oskarża inną osobę o popełnienie tych czynów zabronionych lub przewinienia dyscyplinarnego,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 

    lub

     Art. 238 Kto zawiadamia o przestępstwie lub o przestępstwie skarbowym organ powołany do ścigania wiedząc, że przestępstwa nie popełniono, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

     

    Godzinę temu, fanthomas18 napisał:

    Wedle przepisów nie mam obowiązku upewnienia się czy mój manewr skrętu w lewo sygnalizowany kierunkowskazem bo niby jak mam to zrobić? Podejść do każdego samochodu który stoi za mną i zapytać "Panie kierowco, ja tu będę skręcał w lewo, mam włączony kierunkowskaz w tym celu, zostało to przez Pana zrozumiane?"

    Nic bardziej mylnego. Obowiązek ten wynika z zasady zachowania szczególnej ostrożności. I wcale nie trzeba wyłazić z auta i pytać, wystarczy, że spojrzysz w lusterko i widzisz, że ten (ci) z tyłu zatrzymał się i czeka, aż wykonasz swój manewr. Jeśli samochód jadący z tyłu, nie hamuje, albo zmienia pas ruchu, to nie wolno ci podjąć wykonania swojego manewru, bo w tym momencie to TY powodujesz wytworzenie zagrożenia bezpieczeństwa na drodze.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

    Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

    Zarejestruj nowe konto

    Załóż nowe konto. To bardzo proste!

    Zarejestruj się

    Zaloguj się

    Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

    Zaloguj się
    2 2

    • Przeglądający   0 użytkowników

      Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

    • Nowi użytkownicy