Witajcie koledzy.
Zmagam sie z pewnym problemem w Audiolce. Od jakiegoś czasu byl problem z odpalaniem. Na zimnym odpalał i od razu gasł, dopiero za trzecim razem odpalał ale silnik kręcił na wyższych obrotach, około 1,5 tys. Dopiero gdy sie dogrzal, obroty spadały do około tysiąca i byly nierówne. Pojawily sie kolejne problemy, auto rwalo, traciło moc, gaslo na gorącym silniku w trakcie jazdy.
Później kolejny crash. Auto po krótkiej trasie i lekkim dogrzaniu do 60 stopni, po zgaszeniu i upływie 10 minut nie chciało odpalić. Kręcił ale nie odpalał. Czasem na mega gorącym tez byl problem.
Gdy byly mrozy to po upływie około 30 minut od nie odpalania, odpalał ale z problemami. Trzeba było dodać gazu zeby złapał obroty. Wnioskuje ze chodzi o temperature wokół silnika. Dałem auto do majstra ale potraktował to pobieżnie i wymienił tylko czujnik cieczy G62.
Problem poranny zniknął po wymianie G62 ale drugi bez zmian. Znajomy powiedział ze moze butla zalewa silnik i poki gaz nie odparuje to nie chce odpalic. Zakręciłem butle, przez tydzień byl względny spokój i problem znów wrocil. Czytajac forum mam pewne podejrzenia ze może to byc czujnik położenia wału korbowego G28. Wczoraj po krotkiej jeździe, auto odstalo godzine i nie chciało złapać. Otworzyłem maske, wpadlo tam zimne powietrze i mam czutke ze to właśnie ten czujnik ostygl i dlatego odpalił z lekkim problemem. Zgasilem pod blokiem nagrzanego, odczekałem 10 minut i znow lipa. Otworzyłem maske i magia -ruszyl od strzala. Auto nagrzane w trakcie jazdy muli, traci moc i przerywa.
Olej wymienialem tydzień temu bo też mechanik sugerowal ze to winowajca.
Czy ktos z was mial podobny problem? Czy moje podejrzenia odnosnie G28 moga mieć racje bytu? To wygląda jakby wcześniej szybciej stygl przez duze mrozy a przy zerowej temperaturze potrzebował więcej czasu. Otworzenie maski załatwia problem.
20260207_211721.mp4