Hejka, od niedawna posiadam na wlasnosc przekochanego starucha A4B5 1.9tdi z 1995r. W tym miesiacu po wymiane tulejek na belce u mechanika, z nikomych przyczyn modul ABS postanowil sie zepsuc, dodajac dwie nowe lampki [ABS oraz migajaca awaria ukladu hamulcowego] do diskoteki przy moich zegarach. Od kiedy nie dawno wymienilam wlasnie owe zegary, na powierzchnie wyszlo to ze lampka airbag rowniez sie swieci, co moze jedynie znaczyc ze poprzedni wlasciciel mogl przez wiele lat jezdzic bez poduszek i przypalic ja aby przechodzic badania Tu wlasnie przychodze z pytaniami, czy tego starucha wogole oplaca sie jeszcze ratowac. Trzymam do niego duzy sentyment, ale chyba kazdy tak mial ze swoim pierwszym autem. Rozmawialam z mechanikami i elektrykami, jeden poleca regeneracje modulu abs, bo nowe moga byc tak samo wadliwe i nie dzialac juz po samym montazu, a drugi twierdzi ze naprawa bedzie tylko chwilowa i trzeba wymienic caly modul, co wiaze sie jeszcze z kosztami u mechanika jak i elektryka. Z poduszkami powietrznymi, komputer powiedzial ze sterownik sie zepsul. Czy ktos moze bawil sie z identycznym problemem? Czy moze to sa te pojedyncze kompotenty albo caly komputer w aucie po prostu wysiada? Dodajac ze jeszcze pare dni temu akumulator postanowil odebrac sobie zycie i sie zepsul. W listopadzie mam badania i konczace sie ubezpieczenie wiec boje sie ze nie wyskrobie sie po takich kosztach i presji, ale jednak uwielbiam to autko i bedzie mi przykro zegnac sie z pieknym sedanem, aby pozniej miec jakiegos malego pierda miastowego, aby cos bylo.