Ostatnio jechałam do rodzinnego domu... Napinacz miał być do roboty, bo miał luzy (mechanik naciskał na tą część po której lata łańcuch i w sumie luźno chodziła do dołu)... ok, stukało aż w końcu nie palił na tzw "dotyk", trochę to ciężej mu wychodziło, aż w końcu coś zgrzytnęło (dźwięk taki, gdy bieg nie wskoczy) i auto zgasło... Na szczęście nie ma żadnych szkód, czujnik zareagował i wyłączył silnik... No ale napinacz do wymiany... Podobno z Anglii da się ściągnąć napinacz, który u nas proponują za 1200 za 900zł... Czy to w ogóle warto?
A akurat rozmawiałam o założeniu do niego gazu.... Pewnie się obraził