Było dokładnie tak jak powiedział @Muskel1, sterownik zalany i po wymianie wszystko śmiga.
Objawy:
1) Błąd AdBlue brak możliwości uruchomienia za 1000km
2) Błąd przez jakiś czas znikał i się pojawiał (czasem nawet kilka razy na krótkim dystansie) - ikonka check engine pomarańczowa świeciła się cały czas)
3) Po tygodniu już faktycznie zaczęło się odliczanie i błąd już się nie kasował
Teraz koszty:
1) Sterownik 900 PLN brutto oryginał nowy - ma jedna firma z Warszawy, sprzedają normalnie na fakturę
2) Koszt wymiany 300 PLN
Ciekawostka w serwisie podobno koszt samego sterownika około 3000 PLN.
Poniżej zdjęcia starego sterownika, który przy użyciu wkrętarki, dwóch solinych śrubokrętów i użyciu odrobiny siły udało mi się otworzyć (jest na 4 śruby oraz zaklejony):
1) Sterownik (na tym zdjęciu już trochę oczyszczony) generalnie był cały w błocie. W czerwonym kółku oznaczyłem chyba odpowietrznik (właśnie od środka jest on zabezpieczony wspomnianą przez @Muskel1 membranką) - przed oczyszczeniem nie było go kompletnie widać:
2) Sterownik po rozkręceniu. Dokładnie tam gdzie jest otwór widzimy ślady zalania:
3) Dwa zdjęcia owej membranki, która jest od wewnątrz obudowy, również widać ślady zalania na drugim zdjęciu jak się odkleiła od obudowy:
Wnioski są następujące:
1) Sterownik jest umieszczony w fatalnym miejscu (był cały obłocony, co w szczególności w wersji Allroad raczej często się zdarza)
2) Membrana - jeżeli można to tak nazwać - raczej nie ma szans na wytrzymanie ogromnych przebiegów
3) Zgodnie z tym co napisał wcześniej @Muskel1 trzeba jedynie wymienić sterownik, nie trzeba go kodować - co ciekawe sprzedawca sterownika udzielił mi błędnej informacji, że trzeba
Myślę, że patrząc na konstrukcję (sama płytka) w obudowie w dodatku ze źle zaprojektowaną "membraną" cena jest mówiąc bardzo delikatnie mocno wygórowana :). Mam nadzieję, że takie podsumowanie może się komuś przydać, aczkolwiek nikomu nie życzę podobnych problemów.
Pozdrawiam