Treść opublikowana przez Korzeń
-
SPOTY WARSZAWSKIE - każdy wtorek g. 19:00.
to przez te naklejki masz teraz przejebane :gwizdanie:
-
A4 Klub Polska "na motocyklu"
Kuźwa Do gór - autostrada Do morza - autostrada Do sklepu - autostrada I jeszcze źle
-
[B7 BKN] Mironowóz cz.III - 3.0tdiQ - najbogatsza wersja
Chcialem tylko powiedziec ze Gtech oszukuje Sorry za OT
-
A4 Klub Polska "na motocyklu"
Kawasaki jest fajne pod warunkiem, że nie ma sie wzrostu Krzyńka :polew: :polew:
-
A4 Klub Polska "na motocyklu"
Marcin nie kupuj 100 konnej maszyny proszę Cie....
-
SPOTY WARSZAWSKIE - każdy wtorek g. 19:00.
ma ktos audatex?
-
A4 Klub Polska "na motocyklu"
CB 500 na pierwszy rok jazdy jeśli planujesz rodzinę i dzieci
-
SPOTY RADOMSKIE
- A4 Klub Polska "na motocyklu"
Jako pierwszy nie GS500 tylko właśnie CB500 No i bardzo łatwo po roku sprzedać...- A4 Klub Polska "na motocyklu"
a do 7000 coś się kupi poprzedni model, mozna szukac http://www.allegro.pl/item1013972883_honda_transalp_pd06_sprowadzony_1997r_xl600.html- SPOTY WARSZAWSKIE - każdy wtorek g. 19:00.
pierwszy- SPOTY RADOMSKIE
:hi: :hi: Waszyngton zaliczony! Idę spać! A Ipad jest za***isty, chyba sobie kupie- A4 Klub Polska "na motocyklu"
MCM. a cos takiego jak moj?- SPOTY RADOMSKIE
przeciez oni wroca nad ranem- SPOTY RADOMSKIE
Dlaczego lepiej pić piwo niż płacić na ZUS- SPOTY RADOMSKIE
ale fajne lacoste- SPOTY RADOMSKIE
- SPOTY WARSZAWSKIE - każdy wtorek g. 19:00.
<Czesław> Moja historia mogła się zakończyć tragicznie, na szczęście zakończyła się tylko karą dyscyplinarną w postaci nagany z wpisem do akt. <Czesław> Był to 30 grudnia, ostatni dzień w pracy w roku (Sylwester wypadał w sobotę). Atmosfera już dość luźna, a ponieważ prezes lubił efekciarstwo, więc była zgoda że załoga może sobie postrzelać fajerwerkami na koniec pracy. No i o 14:00 był w sali konferencyjnej poczęstunek - szampan, jakieś ciastka a o 15:00 miało być strzelanie i do chaty. Miałem w kieszeni spodni hukowy fajerwerk, ten z trupią czaszką i napisem "ACHTUNG!, gruby jak spory ogór. Strzela to mocno jak samsk**wysyn a zapala się przez potarcie zaryski, jak przy zapałce. O 14:50 poczułem nagłe parcie na stolec (prawdopodobniemieszanka ptysiów i szampana). Poszedłem dość szybko do WC i zastałem tam dobrego kolegę z działu handlowego, który przed pisuarem przygotowywał się do lania. Pozdrowiłem go zdawkowo, powiedziałem żartem żeby lepiej szybko skończył bo zaraz mi dupsko eksploduje i wszedłem do kabiny. <Czesław> Niestety, podczas zdejmowania spodni zaszedł mało prawdopodobny zbieg okoliczności. W kieszeni oprócz ACHTUNGA miałem też długopis, kluczyki do auta i pudełko zapałek. Prawdopodobnie podczas gwałtownego ruchu zdejmowania zaryska pudełka potarła o czubek fajerwerka... W każdym razie w momencie gdy moja kupa wleciała do bieluści ustępu poczułem gorąco w kieszeni i zobaczyłem smużkę dymu. Zdążyłem pomyśleć "o kurva!" i w panice wyjąłem dymiący fajerwerk ze spodni i wrzuciłem do kibla, licząc że woda ugasi reakcję. Miałem jednak widocznie pewne instynktowne obawy, gdyż zatrzasnąłem klapę i wlazłem na nią, podkurczając nogi. Tymczasem wewnątrz muszli fajerwerk prawdopodobnie (tu muszę zdać się na hipotezy) utrzymał się na powierzchni wody, gdyż utknął na wydalonej chwilę wcześniej kupie. Po mniej więcej dwóch sekundach nastąpiła straszliwa detonacja. Kibel rozpadł się na trzy części a woda i ekskrementy szerokim strumieniem rozlały się po całym pomieszczeniu. Wyszedłem z kabiny, cały mokry i częściowo ogówniony. Kolega, który akurat mył ręce nad umywalką, stał jak słup soli i przez dłuższą chwilę nic nie mówił, stał tak tylko z otwartymi ustami. Wreszcie wydukał: "Stary, co ty żeś zjadł?" <Czesław> Zaraz potem zlecieli się inni... Wstydu się najadłem co niemiara... Wytłumaczyłem prezesowi jak było i w sumie najpierw się obśmiał a potem wlepił mi naganę, chociaż cała sprawa była po prostu nieprawdopodobnym pechem- SPOTY RADOMSKIE
<Czesław> Moja historia mogła się zakończyć tragicznie, na szczęście zakończyła się tylko karą dyscyplinarną w postaci nagany z wpisem do akt. <Czesław> Był to 30 grudnia, ostatni dzień w pracy w roku (Sylwester wypadał w sobotę). Atmosfera już dość luźna, a ponieważ prezes lubił efekciarstwo, więc była zgoda że załoga może sobie postrzelać fajerwerkami na koniec pracy. No i o 14:00 był w sali konferencyjnej poczęstunek - szampan, jakieś ciastka a o 15:00 miało być strzelanie i do chaty. Miałem w kieszeni spodni hukowy fajerwerk, ten z trupią czaszką i napisem "ACHTUNG!, gruby jak spory ogór. Strzela to mocno jak samsk**wysyn a zapala się przez potarcie zaryski, jak przy zapałce. O 14:50 poczułem nagłe parcie na stolec (prawdopodobniemieszanka ptysiów i szampana). Poszedłem dość szybko do WC i zastałem tam dobrego kolegę z działu handlowego, który przed pisuarem przygotowywał się do lania. Pozdrowiłem go zdawkowo, powiedziałem żartem żeby lepiej szybko skończył bo zaraz mi dupsko eksploduje i wszedłem do kabiny. <Czesław> Niestety, podczas zdejmowania spodni zaszedł mało prawdopodobny zbieg okoliczności. W kieszeni oprócz ACHTUNGA miałem też długopis, kluczyki do auta i pudełko zapałek. Prawdopodobnie podczas gwałtownego ruchu zdejmowania zaryska pudełka potarła o czubek fajerwerka... W każdym razie w momencie gdy moja kupa wleciała do bieluści ustępu poczułem gorąco w kieszeni i zobaczyłem smużkę dymu. Zdążyłem pomyśleć "o kurva!" i w panice wyjąłem dymiący fajerwerk ze spodni i wrzuciłem do kibla, licząc że woda ugasi reakcję. Miałem jednak widocznie pewne instynktowne obawy, gdyż zatrzasnąłem klapę i wlazłem na nią, podkurczając nogi. Tymczasem wewnątrz muszli fajerwerk prawdopodobnie (tu muszę zdać się na hipotezy) utrzymał się na powierzchni wody, gdyż utknął na wydalonej chwilę wcześniej kupie. Po mniej więcej dwóch sekundach nastąpiła straszliwa detonacja. Kibel rozpadł się na trzy części a woda i ekskrementy szerokim strumieniem rozlały się po całym pomieszczeniu. Wyszedłem z kabiny, cały mokry i częściowo ogówniony. Kolega, który akurat mył ręce nad umywalką, stał jak słup soli i przez dłuższą chwilę nic nie mówił, stał tak tylko z otwartymi ustami. Wreszcie wydukał: "Stary, co ty żeś zjadł?" <Czesław> Zaraz potem zlecieli się inni... Wstydu się najadłem co niemiara... Wytłumaczyłem prezesowi jak było i w sumie najpierw się obśmiał a potem wlepił mi naganę, chociaż cała sprawa była po prostu nieprawdopodobnym pechem- SPOTY RADOMSKIE
to trzeba było kogoś z nas zabrać ze sobą :gwizdanie: :gwizdanie: gdzie jest majki? :naughty: :decayed:[br]Dopisany: 28 Kwiecień 2010, 07:37_________________________________________________karwa ja sie kłade dopiero :thumbdown:- SPOTY RADOMSKIE
To gdzie Ty teraz jesteś?? Connecticut- SPOTY RADOMSKIE
brzydko cala noc padalo, 12 stopni, pochmurno, smutno wieczorem jade nad niagare- SPOTY RADOMSKIE
w ostatnim numerze national geographic jest artykul 69 najseksowniejszych miejsc na swiecie to co opowiadali mi kumple, ktorzy byli w tajlandii i bangkoku przechodzi wszystko- SPOTY RADOMSKIE
fotek narazie nie ma zlepek narodowości a Polski są najładniejsze- SPOTY RADOMSKIE
dobry dzień ale ta Ameryka to syf. drogi jak na wschodzie spaaaaać - A4 Klub Polska "na motocyklu"