Dobrze że teraz, a nie podczas sekcji... Kompleksowe badanie obrażeń po wypadku, to podstawa. Sam robię w odszkodowaniach i nie raz miałem kontakt z poszkodowanymi, których odesłano do domu z pękniętym trzonem kręgu, krwiakiem podpajęczynówkowym, czy pękniętą śledzioną. Masakra!Do tej pory nikt tu nie napisał, że najlepszą formą dokumentowania swoich obrażeń jest zrobienie fotek wszystkich siniaków, otarć i ran. Lekarze zwykle ograniczają się do lakonicznych zapisów, w rodzaju "uraz wielonarządowy", "liczne stłuczenia i otarcia naskórka", czy też inne ogólne pojęcia. Dla ubezpieczyciela, mającego wypłacić odszkodowanie jest zaś istotne wszystko, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jeśli bowiem lekarz w dokumentacji napisze wyłącznie o urazie kręgosłupa w odcinku szyjnym i podejrzeniu wstrząśnienia mózgu, pomijając fakt stłuczenia biodra, kolana, czy stawu skokowego, to poszkodowany nie dostanie kasy rekompensującej koszt opieki nad chorym, a przy urazach kończyn dolnych taka opieka jest konieczna, bo pacjent nie jest samodzielny.
Nie wspomniano także, o alternatywnych formach rehabilitacji. Myślę tu o ćwiczeniach na basenie ( najtańsza i najbezpieczniejsza rehabilitacja). Przy czym wystarczy zapis w zaleceniach medycznych zlecający takie ćwiczenia, by korzystanie z basenu stało się kosztem leczenia. Zwykle na zabiegi rehabilitacyjne czeka się nawet kilka miesięcy, a co w tym czasie? Przecież poszkodowany chce jak najszybciej wrócić do pracy i zarabiać.