hak64

Pasjonat
  • Zawartość

    65
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Komentarze sprzedającego

  • 0
  • 0
  • 0

Reputacja

13

O hak64

    Informacje

    • Płeć
      Mężczyzna
    • Imię
      Henryk
    • Lokalizacja
      Żory

    Auto

    • Model
      Mercedes
    • Nadwozie
      Sedan
    • Rocznik
      1987
    • Silnik
      Inny
    • Kod silnika
      1B
    • Napęd
      FWD
    • Skrzynia
      Manual
    • Paliwo
      PB

    Ostatnie wizyty

    877 wyświetleń profilu
    1. Nic się nie stało, zderzak nie jest pęknięty, a lakier sam z własnej i nieprzymuszonej woli odstrzelił w najsztywniejszym z możliwych miejsc... Dla mnie jest to pęknięcie kwalifikujące zderzak do wymiany, ale... skoro można chodzić w spodniach z dziurami, to pewnie można też jeździć z takim zderzakiem. Kto by tam za modą nadążył.
    2. Twoje auto, twoje pieniądze i twoja decyzja. Wszystko zostało już chyba wyjaśnione.
    3. Na wizytę rzeczoznawcy umów się w warsztacie, gdzie można zdjąć zderzak i obejrzeć auto z kanału. Kosztem pracy mechanika możesz obciążyć likwidatora szkody (weź fakturę). To pęknięcie kwalifikuje zderzak do wymiany. Zatem nowy to koszt od 1400 zł w górę (w zależności od wersji). Jeśli uszkodzeniu uległy także wzmocnienia zderzaka, ślizgi i zaczepy, to mówimy o ponad 2 tys. kosztów samych części i 500 zł za lakierowanie.
    4. Na razie nie ma co wróżyć. Na wizytę rzeczoznawcy umów się w warsztacie, gdzie można zdjąć zderzak i obejrzeć auto z kanału. Kosztem pracy mechanika możesz obciążyć likwidatora szkody (weź fakturę). Żółty kolor zderzaka będzie miał niestety wpływ na cenę nowego (ubezpieczyciel zastosuje korektę). Pytanie tylko, czy zderzak to oryginał, czy zamiennik? Jeśli to drugie, to w kalkulacji kosztów naprawy także znajdzie się zamiennik.
    5. Treść posta jest odpowiedzią na wiadomość prywatną. No tak. Ubezpieczyciel bezprawnie naliczył 25% rabatu na części zamienne. Bezprawnie, bo likwidator szkody nie może z góry zakładać, że poszkodowany otrzyma taki rabat. Ponadto odszkodowanie (w pełnej wysokości) należy się zawsze - nawet w przypadku, gdy poszkodowany nie chce naprawiać auta i sprzeda go w stanie uszkodzonym. Przyjęta w kosztorysie stawka rbg jest rażąco zaniżona (54,50 zł, to zaledwie połowa stawki stosowanej w profesjonalnych warsztatach naprawczych). Potrącono także 5 % wartości z całości kosztów naprawy (mimo, że już ukradli 25% z cen części zamiennych). Niektóre części użyte w kalkulacji szkody są zamiennikami (klamka zewn., lusterko i osłona lusterka). Naprawa słupka 'B" i ściany bocznej tylnej (błotnik), są opatrzone kodem warunkowym (*) i kalkulacja nie obejmuje kosztu tych prac.
    6. Odpisali standardowo. Podali nawet kilka wskazówek : " Na poszkodowanym, który dochodzi wypłaty odszkodowania spoczywa również obowiązek wykazania, że działanie lub zaniechanie, które stanowiło przyczynę wystąpienia szkody było działaniem zawinionym." znak A-18b : „zwierzęta dzikie” stosuje się do oznaczenia miejsc, w których zwierzęta dziko żyjące często przekraczają drogę, np. przy wjeździe do lasu o dużej ilości zwierzyny lub w miejscu przecięcia przez drogę dojścia do wodopoju. Miejsca takie można ustalić m. in. na podstawie informacji służby leśnej o szlakach wędrówek dzikich zwierząt”. Zarządca Drogi nie miał obowiązku umieszczenia znaku A -18 w miejscu w którym doszło do zdarzenia, może taki znak umieścić na wniosek, informacje służby leśnej lub innych podmiotów w miejscach w których dzikie zwierzęta często przekraczają drogę dlatego też nie można przypisać winy Zarządcy Drogi za każdorazowe przebiegnięcie zwierzęcia w miejscu nieoznakowanym. Dali ci do zrozumienia, że jeśli nie ustalisz, czy służby leśne, lub policja nie poinformowały zarządcy drogi o konieczności ustawienia znaku A-18b, to nic ci się nie należy. Zatem najpierw ustal, czy Nadleśnictwo, Policja, lub koło łowieckie, informowało zarządcę drogi o przebiegającym w tym miejscu szlaku migracji zwierząt, a dopiero później możesz żądać kasy za szkodę.
    7. Ratuje cię jedynie podwyższenie szacunkowej wartości auta przed wypadkiem. Sprawdź wycenę ubezpieczyciela tzn. czy: przedmiotem wyceny jest rzeczywiście auto w pakiecie s-line, nie pominięto istotnych elementów wyposażenia pojazdu, nie zastosowano niedozwolonych korekt i amortyzacji (za przebieg, pochodzenie auta, brak dokumentacji serwisowej). Można też próbować podnieść wartość bazową poprzez udokumentowanie nakładów. Nie mogą to być jednak naprawy, czy czynności serwisowe, a wyłącznie koszty doposażenia pojazdu, wprowadzonych modyfikacji (np. zmiana zawieszenia na gwintowane), lub tuningu. Kolego, to bzdura. Myślę, że nie rozumiesz, czym jest wartość bazowa pojazdu. Wartość początkową pojazdu przed szkodą określa się na podstawie programu (np info expert), który jest wypadkową (średnią ) wartością pojazdów danej marki, modelu i rocznika. Ubezpieczyciele czasem ustalają wartość pozostałości (wraku), wystawiając przedmiot na licytację, ale nigdy nie określa się w ten sposób wartości pojazdu przed szkodą. Co się tyczy kancelarii odszkodowawczych, to istotnie mogą coś ugrać (głównie dla siebie), ale nie da się bata zrobić z niczego. Innymi słowy prawnicy i tak będą musieli ustalić, czy wycena ubezpieczyciela jest rzetelna ( w przypadku kosztów napraw ma to sens, ale trudno walczyć z programem info expert), oraz czy przedmiotem wyceny było rzeczywiście ten model auta i z takim wyposażeniem (to możesz zrobić sam nie ponosząc przy tym kosztów).
    8. Odszkodowanie jest zaniżone o (mniej więcej) połowę, choć możliwe, że i to za mało, bo z tego co widzę słupek "B" wymaga korekty (pomiędzy t, drzwiami, a błotnikiem, szpara jest wyraźnie zmniejszona). Nie mając wglądu w kosztorys ubezpieczyciela, nie mam możliwości ustalenia, na czym cie oszukali. Żadnej ugody nie podpisuj, a jedynie poinformuj, że auto odstawiłeś do warsztatu, gdzie ustalą rzeczywisty koszt naprawy. W kwestii samochodu zastępczego (można go wynająć nawet od osoby prywatnej), źle słyszałeś. Należy się zawsze (przy szkodzie z OC) i możesz z niego korzystać od dnia zaistnienia szkody.
    9. hak64

      Owszem. Ubezpieczyciel ma obowiązek zrekompensować wszystkie koszty spowodowane zdarzeniem szkodzącym, jednym z tych kosztów jest brak możliwości korzystania z uszkodzonego własnego samochodu. Na wizytę rzeczoznawcy umów się w warsztacie, lub na stacji diagnostycznej (tam można zdemontować zderzak i sprawdzić, które elementy uległy uszkodzeniu, a nie były widoczne z zewnątrz). Kosztem pracy mechanika lub diagnosty można obciążyć ubezpieczyciela (weź fakturę). Na mój gust to jest szkoda na ponad 5 tys. zł (raczej z tendencją wzrostową, bo dojdą zaczepy i ślizgi zderzaka, a może i elementy wzmocnienia).
    10. Podejrzewam, że nie posłuchałeś mojej rady zawartej w pierwszym poście "żądaj przyjazdu rzeczoznawcy, z którym umów się na oględziny w warsztacie, lub stacji diagnostycznej" to niestety spowodowało zastosowanie "radosnej" interpretacji zauważonych uszkodzeń przez rzeczoznawcę (w obecności fachowca nie pozwolił by sobie na takie wnioski, jakie zawarł w uwagach do kosztorysu). Tym samym znacząco zawęziłeś swoje możliwości dochodzenia roszczeń. Ubezpieczyciel może kwestionować nawet wycenę ASO (zapewne policzyli zderzak i dokładkę kwalifikując te elementy do wymiany, stąd taka różnica w wartości szkody), bowiem udowodnienie konieczności wymiany tych elementów, wymagać będzie udowodnienia powstania uszkodzeń w wyniku kolizji z psem, a nie wcześniejszych. Wykazanie, że uszkodzenia spowodował pies i tak nie daje podstaw do żądania pełnego odszkodowania, bo ubezpieczyciel zastosuje korektę do cen części zamiennych, wskazując na wcześniejsze uszkodzenia. Odstawienie auta do ASO może być sensownym rozwiązaniem, ale serwis i tak nie podejmie się naprawy, bez akceptacji ich kosztorysu przez likwidatora szkody (ubezpieczyciel). Należy też zwrócić uwagę, na zapisy w umowie z ASO, bo klauzule w rodzaju "czego nie zapłaci ubezpieczyciel - zapłaci właściciel" wcale nie należą do rzadkości. Wybranie innego wariantu (naprawa w zaprzyjaźnionym warsztacie), daje możliwość zastosowania dwu opcji. Uzyskanie odszkodowania w kwocie proponowanej przez ubezpieczyciela i dokonanie naprawy zgodnie z ich kalkulacją (ceną), bądź też wykazanie poniesienia większych nakładów na naprawę (faktury zakupu części, oraz faktura za usługę naprawy i korzystanie z samochodu zastępczego) i żądanie dopłaty do wypłaconego wcześniej odszkodowania. Jeszcze jedno, rozszerzenie zakresu prac, lub użycie do naprawy większej liczby elementów (części) wymaga akceptacji ubezpieczyciela. Należy powiadomić ubezpieczyciela, że podczas prac naprawczych ujawniono nowe uszkodzenia, które skutkują rozszerzeniem zakresu prac i koniecznością wymiany tych elementów, w związku z czym domagamy się ponownej wizyty rzeczoznawcy, lub korekty wyceny szkody z uwzględnieniem owych ujawnionych uszkodzeń.
    11. To nie jest takie proste. Ubezpieczyciel wprawdzie zaakceptował kosztorys ASO, obcinając nieco stawkę rbg, ale wcale to nie oznacza, że są gotowi wypłacić taką kwotę bez przedstawienia faktury za naprawę. Rozsądnym rozwiązaniem było by więc zlecić naprawę zaprzyjaźnionemu warsztatowi, który wystawi fakturę o parę zł niższą niż wycena ASO. Należy także uważać z częściami z odzysku - ubezpieczyciel ma prawo dokonać oględzin uszkodzeń pojazdu (wycena szkody), jak i po naprawie (sprawdzenie rzetelności wykonania usługi naprawy).
    12. Straty moralne sobie odpuść, bo tych nie udowodnisz, ale za wszelkie inne masz prawo domagać się zwrotu kasy. Jeśli ASO ma tak odległe terminy, to możesz wybrać inny warsztat, jak również dowolną formę likwidacji szkody (bezgotówkowo, lub też kasa do reki).
    13. Nie mają racji. bo elementy lakierowane, to dwa dni na przygotowanie powierzchni i podkład i kolejne 2 dni na lakierowanie i schnięcie, potem jeszcze całość trzeba poskładać do kupy, spasować i wypolerować. Tak więc technologiczny czas naprawy wynosi 5 dni, a nie dwa. Odpisali ci jednak, że samochód dostałeś nie na okres naprawy, a na czas niezbędny do przyjęcia go na warsztat (można więc wnioskować, że przewidują, iż warsztat udostępni ci auto zastępcze).
    14. Jak sam raczyłeś "błyskotliwie" zauważyć: Ponadto, owo zatrzymanie jest unieruchomieniem pojazdu następujące po jakimś etapie jazdy drogą i raczej nie uwzględnia przypadku blokowania pasa ruchu poprzez wyjechanie na drogę.
    15. Włączanie się do ruchu nie może powodować wymuszenia zmiany prędkości jazdy, hamowania, czy podejmowania manewrów obronnych przez kierujących poruszających się drogą z pierwszeństwem. Skoro widziałeś nadjeżdżający z tyłu pojazd i miałeś zamiar od razu zawrócić, to jak chcesz nazwać to co zrobiłeś? Gdyby facet nie podjął manewru wyprzedzania, czy omijania, to twoje zachowanie zmusiło by go do zatrzymania. Czy to nie jest wymuszenie? Też już to napisałem, ale ja bym takie manewry zinterpretował "wyjechał i zdusił silnik". Nawet by mi przez myśl nie przeszło, że ktoś włącza się do ruchu ustawiając auto do jazdy w prawo, by po kilku metrach zawracać.