pulpecik

Pasjonat
  • Zawartość

    285
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

1

O pulpecik

    Informacje

    • Płeć
      Mężczyzna
    • Imię
      mirek
    • Lokalizacja
      świętokrzyskie

    Auto

    • Model
      A4 B5
    • Nadwozie
      Avant
    • Rocznik
      1997
    • Silnik
      1.8
    • Napęd
      FWD
    • Skrzynia
      Manual
    • Paliwo
      PB+LPG

    Ostatnie wizyty

    200 wyświetleń profilu
    1. Zrobiłoby i z przyblokowanym termostatem nagrzewając się do maks 80... to żaden dowód. 220 000 to pożal się Boże Polonezy i Samary robiły. A moje b3 jak złomowałem miało ponad 700 000 na liczniku(liczniku -nie pobożne życzenia, że tylko tyle zrobiło) i zawsze na zimę wbijałem tekturę jako osłonę. W cholerę szybciej się nagrzewało, na gaz przełączyć można było szybciej. Grzanie w kabinie lepsze. NIGDY jakiegoś przegrzewania, nawet jak było plus 8. I w każdym tak robiłem i robię w obecnych. I ci co ich namówiłem chwalą rozwiązanie -świeży temat z B4 TDI kupionego obok V8 u kumpla do jazdy wokół komina. Były taksówkarz -nabił kilometrów przez lata ale dopiero się ocknął jaka to wygoda. Przy sprawnym układzie oczywiście, bo jak termostat niedomaga to się wymienia, zasłona to pudrowanie trupa wtedy. Robiłem tak z osłanianiem od lat i nadal robię -i żebym chociaż miał jakiś kłopot z załączaniem się częstym wentylatora... a tu nic. Zima to zima -na Syberii to pod dieslami ogniska palą, pod mostami ciężarówek i miskami olejowymi. Grzałki w kadłubie i inne. Albo nie gaszą. U nas też warto pomóc autku. Zasłony chłodnicy były FABRYCZNE w Audi(na bimetalu gumowe), Mercedesach(uchylne termostatami klapy przy podłużnicach blokujące wypływ powietrza aż się w komorze silnika gorąco zrobi) i w innych markach. Nie ma sensu to takie pisanie bez doświadczenia z wielu lat -silnik optymalnie powinien mieć ok. 90*C i bez względu na porę roku możliwie szybko ją osiągać. ZWŁASZCZA diesel. Bo tani diesel to nagrzany diesel. I zwłaszcza jak ktoś po mieście buja z dłuższymi przestojami. To oszczędność silnika, paliwa, mniejsze wychładzanie komory podczas jazdy czy nawet, tak tak, postoju. Po to się podgrzewacze też stosuje. Tyle, że niektórzy z czystego snobizmu jak słyszą tektura albo "niefabryczne" to się jeżą i o reklamówkach w górach pletą. Cała komora silnika to radiator, zimą jest taki upływ, że mimo zasłon nagrzewa się silnik o wiele wolniej niż latem. Najczęściej jednak jak komuś poradzić mądre ale "mało kultowe" rozwiązanie to się głupoty słyszy "do Żuka, pod gwiozdę Myrcedesa ni mo mowy, Audi by o tym pomyślało, do mojej Buni dykty nie wsadzę". Były i są takie osłony zautomatyzowane w autach różnych marek, lecz niewielu ma o nich pojęcie. "Jakieś tam gumki wiszą". Albo i nie, bo z wiekiem znikają.
    2. Sprawdź czy nie cieknie przed montażem -chyba nie ma bardziej oczywistego pomysłu. Za 30 jakbym kupił to woda z octem na dwie godziny powiedzmy, analiza co wypłynęło -jak bardzo mętne to kamień mógł być(wciąż niektórzy koniarze jeżdżą na kranówie) i mógł porobić wżery osłabiają konstrukcję. Wydmuc**je się/wypłukuje to "pod prąd" czyli odwrotnie to pracy w układzie ma iść nacisk. A szczelność? Kompresor z głową(nie bić za dużo ciśnienie, powiedzmy maks 2.5 bara), a nagrzewnica pod wodą dobrze "otrzepana z bąbli". Można ją dopiąć w obieg pod maską i niech pojeździ jak się da(owinąć suchymi szmatami). Można słup wody postawić dając ciśnienie -ale do 2 barów musi być 2 metry hihi. Czasem kompresor i chwila wysiłku ratowały mnie przed konkretną, acz daremną robotą przy wymianie złomu na złom...
    3. Z mineralnego na mineralny +, bo zasadniczo "półsyntetyk" to taki picowany mineral. Tyle, że nazwę nie opracowało biuro obywatelskie, a dział marketingu. To nie jest tak, że sposób czyszczenia silnika determinuje "gęstość" oleju -determinuje to nade wszystko skład oleju/ilość dodatków i ich rodzaj. Może być tak, że jakiś filcowy syntetyk z bananowej republiki będzie miał mniejsze właściwości czyszczące niż "wypasiony" półsyntetyczny. To tak gwoli mitu rozszczelnienia... Takie stare repy płukałem i zalewałem syntetykiem, nigdy nie miałem problemu z rozszczelnieniem. NIGDY. A o plusach to mi się nawet pisać nie chce. Moja rada -płukanka i pełny syntetyk. Zmiana na pół to takie chrzanienie nieco ale każdy robi jak uważa. A silnik niby prosty i popularny ale swoje dziwactwa olejowopochodne ma. Do czysta wnętrze silnika i możliwie dobry olej na jaki nas stać -tak uważam. BTW -syntetyk(typowo rozumiany 5w... vs typowo rozumiany 15w...) jest rzadszy tylko na zimno co zimą ma bardzo dodatni wpływ na smarowanie. Natomiast przy pełnym rozgrzaniu ma dużo większą stabilność parametrów niż mineralny stający się w wysokich temperaturach szczynami. Taaaak. Zalewa ktoś umęczone bydle z licznikiem 220 000("...i akurat sądzę, że mój tyle ma"), a przy rzeczywistym 500 000+ ociekające olejem i palące go ("ani grama od wymiany do wymiany") litr na tysiąc, a potem jak pocieknie sparciała uszczelka pod klawiaturą to mu olej "rosscelnił". Bo przecież nie wina posiadacza, że opony ma 12 letnie, leje olej z Lidla, uszczelek nie zmienia, filtr powietrza o kolano otrzepuje z liści, a tarcze hamulcowe na szrocie kupuje ze sterty.... Niemniej zanagarzony silnik warto przepłukać specjalnym preparatem, żeby usnąć osady, a te co zostały rozmiękczyć. Bo olej może jakieś drobiny oderwać, a detergenty w nim są dużo mniej agresywne niż we wlanej na naście minut płukance więc nie będzie ich tak rozmiękczał i rozbijał. I coś może się przytkać. Swoją drogą Lotos jest tak dobry jak polskie paliwa -kto nie lał innych może żyć w świecie marzeń hihi. Do malowania płotów jak znalazł.
    4. Przy porządnym filtrze wtryski się płynnie i powolnie zużywają, a przy standardowym szajsie normalnie niszczą, często gwałtownie podobnie jak silnik zalewany przepalonym olejem. Kiepski filtr + delikatne wtryski(np. Magic Jet) + pechowe tankowanie = może to być jednorazowa akcja i jeżeli płukanie/czyszczenie nie jest możliwe bądź nic nie daje może być po nich. Co prawda obecnie rzadziej trafiam na aż tak podły gaz(bo przewaga sekwencji powoduje konieczność zmniejszenia kombinacji poprzez delikatność takiej instalki) ale skoro teoretyzujemy.... Filtry podstawowe, te po taniości niemal się nie dają zabrudzić. Do przeczyszczenia ich wystarczy kompresor i przedmuchanie pod włos. To dlatego, że słabo odcedzają syf, nie odbierają w zasadzie półpłynnych i płynnych zanieczyszczeń. Zestalający się we wtryskach lepik kończy je błyskawicznie. Kto czyścił z tego syfu choćby raz reduktor to wie o czym mowa. Ale i tak ciężko ludziom uwierzyć, że należy zainwestować w filtr z odstojnikiem. Nawet częste zmiany tych pseudofilterków gówno dają -po co to zmieniać, skoro się nie zapycha = nie odbiera syfu. To już lepiej wodą święconą skropić hihi. Filtr z odstojnikiem pokazuje już po kilku tysiącach ile mazi można zatrzymać zanim zacznie ona oblepiać plujki po powiedzmy 80PLN sztuka x 6 w V6... Podobnie jak filtry stożkowe powietrza, powstałe dla sportu(gdzie silnik jest na chwilę), lub na wysokości lotnicze(gdzie pyłów jest znikomo) i kupowane po taniości firm Turbo Burek dla "cudu mocy" pod maską(głośniej to znaczy, że "musi" być mocniej hehe) niemal się nie brudzą, bo skoro przez nie widać na wylot to czemu miałby na nich pył siadać... I to jest podstawa podstaw -porządne odcedzenie gównianego w Polsce gazu, którego jakości nikt nie pilnuje(nawet nie ma on normy paliwowej, jedynie techniczną). Trzeba dbać mądrze. Lekko drożej na początku, by potem było dużo taniej. Przebiegi na wtryskiwaczach to utopia -w zależności od składowych rozrzut może być potężny.
    5. Smród z wydechu = błędy składu mieszanki. Powody? Ilość podobna jak przyczyn ubóstwa... Sondy lambda lub jedna z nich -pomiar zwykłym miernikiem, który często się zaleca, można sobie w d*pę wsadzić. Nieszczelny dolot i kompensowanie tego ilością gazu(za dużej ilości lewego powietrza) Klejące wtryski -Magic Jety dosyć "słynne" są z tego. Zwłaszcza, gdy pożałujemy na filtr z odstojnikiem. Gówniany gaz w ulubionej stacji z domieszką oleju(jak mi mówiono "patent" na padającą/głośną pompę w dystrybutorze). Nadmierna ilość syfu/lepiku powoduje zamulenie instalacji. Kiedyś, jeszcze przy BLOSie w jednym Audi wystarczyło mi JEDNO tankowanie u krętaczy pod Krk i zaczęły się masakry. Lepienie elektrozaworów, konieczność ciągłych regulacji. W reduktorze dopiero po miesiącu ilość pojawiającego się gówna wróciła do normy. Podobnie jakiś szemrany dostawca na okolicy, robiłem na stacji obsługi z własną stacją paliw -coś nie wypaliło z umowami to wzięli ruski gaz. No i ja regulowałem żeby odjechać, a koleżanki Espero rozdupczyło obudowę filtra tak strzelił na tym cudzie... To jest Polska, a LPG nie ma normy paliwowej, jedynie techniczną. Więc jak im udowodnią, że ma np. tylko 80 oktanów to im i tak mogą skoczyć. A gównianego "opału" trzeba walić więcej i problemy ze składem też się pojawiają. Złe strojenie/dobór instalacji Jej zużycie(np. lejące wtryskiwacze) Braki jakościowe w wysokich napięciach i okresowe wypadanie zapłonów I tak dalej.... Cudów nie ma -gazownicy też nie będą wnikać, bo u nich jest prosta wynikowa "czas razy pieniądz". Jak ma siedzieć nad Twoim kłopotem dzień i wziąć 50 to zapewne się na to rzuci jak szczerbaty na suchary. VAG, korekty, sprawdzenie co w sofcie gazu piszczy. Od razu zerknięcie jakie jest podciśnienie w dolocie, może wyjdzie, że zasysa. Zasysa za dużo powietrza to dodaje paliwa, żeby mieszanka była do zjedzenia. A jak mieszanki jest za dużo to część zaczyna robić za przynętę dla ekologów...
    6. Pewnie, że tak. Sprawdzenie cewki jest o tyle kłopotliwe, że w zasadzie pewność daje jedynie podmiana na inną/pewną i pobujanie na niej przynajmniej dzień o ile objawy nie były oczywiste i od razu nie ustąpiły. Wiadomo, jak jest uszkodzenie "pod miernik" np. zwarta czy przerwana to temat dość łatwy w ocenie. Zwyczajnie cewka może się inaczej zachować po nagrzaniu, inaczej też po solidnym wygrzaniu. Miałem kiedyś jaja z modułem zapłonu w którymś Audi B3. Zdechł i nic, podjechałem drugim z linką -tamten pali od kopa. I tak ze trzy razy. Aż mnie olśniło. Zdechł podczas jazdy, zjechałem na bok. Zima, mróz. Wydarłem moduł, pod boczkiem koło nóg był. A potem wbiłem piętą w lód. Kilka minut, montaż i...odpalił od kopa, temat jasny. Używki cewek, wracając do tematu, wcale nie są aż tak pewne -przecież używkę mamy w aucie no nie? Ponieważ czasy są podłe to wybór jest ciężki -albo kupa kasy w ASO(czy za pewną markę poza nim), albo loteria używkowa, albo loteria... zamiennikowa. Szlag by to. Prawdą też jest, że LPG jest dobrym wykrywaczem problemów z WN -sposób spalania mieszanki gazowej jest nieco różny od benzynowej i wymusza większe obciążenie układu zapłonowego. A to powoduje, że czasem na gazie już nie pojedzie wcale(czy np. susami), na benzynie zaś w miarę chętnie. W temacie kabelków to naprawdę sobie nie wyobrażam, że można ich nie mieć. Do gazu i do auta z wysyłką do V. poniżej setki. A wygoda nie do przecenienia. Zwracają się extra szybko. Coś padnie w sobotę(jak u mnie czujniki w ABC, kuna pocięła kable) i czekaj człowieku do poniedziałku, podpinaj u kogoś(płać?), albo dłub pod autem to co można wyczytać w ciepłej kabince na lapku... Pisałem gdzieś ale przypomnę o szarpaniu u mnie w ADR: -kupiłem od ludzi "nigdy więcej auta z gazem" A4kę w której walka z szarpaniem powodowała zmiany instalacji chyba 3krotne w ciągu kilku miesięcy. Auto szarpało, kichało i STRZELAŁO na sekwencji(fakt, że gównianej Valteki+Alaska). -po mocnym rozgrzaniu ciężko było jechać na benzynie. Im cieplejsze tym gorzej. Na gazie po 20km już się wcale jechać nie dało Powód -WN, kable i fajki. Buractwo napraw -pokruszone fajki "refurbished" z ...taśmy izolacyjnej. Serio, jak to zobaczyłem to się popłakałem ze śmiechu. Kable też stare ulęgałki bijące piorunami muchy wkoło auta Im cieplej tym fajki plastyczniejsze i po kolei auto padało najpierw z jazdy na LPG, potem z wolnych obrotów na LPG, dalej szła benzyna ale na niej jeszcze jeszcze dokulaliśmy się do domu. Ewidentny przykład jak ważne jest WN i jak się odnosi do LPG i wachy. I jak buraki "naprawiają" auta. Osłonki po bokach radia(te zaślepki) porobił z tekturowych pudełeczek oklejonych... tą samą taśmą "zapłonową". Czy byli biedni? Taaaa.... Mój dom przy ich domu to taka se buda. Co za naród tępy.
    7. Osobiście zakładając do dwóch ostatnich aut odpuściłem Hany, podobno(i to dosyć powszechna opinia) jakość poszła mocno w dół i stała się nieadekwatna do ceny. Wybrałem Barracudy i nie mam zastrzeżeń. Broni ich filtr z odstojnikiem co pewnie znaczenie ma. Zwłaszcza, jeżeli zatankujemy na stacji, gdzie ktoś lał olej w zbiorniki LPG, żeby przedłużyć życie zdychającej pompy. Takie opinie usłyszałem bezpośrednio od posiadaczy stacji, a czy prawdziwe? Tak, czy siak przed jakością polskiego gazu należy się bronić, bo to pozbawiona normy paliwowej i niedopilnowana berbelucha, cierń w oku acyzy... Inna sprawa, że silnik ABC wielkich wymagań nie ma co do wtrysków.
    8. STAG to nie jest określenie całości instalacji -zestawienie może być przeróżne. Są opcje najczęstsze, bo ludzie chcą tanio i nie kumają, że aby odcinać kupony najpierw trzeba zbudować ku temu solidną podstawę. Inaczej co odetniesz to dokleisz w innym miejscu. Aby tego uniknąć wywalałem Valteki i Alaski z każdego(KAŻDEGO) auta jakie mi się przez garaż przewinęło. W pewnym momencie zostałem królem Valteka na OLX jako wystawiający niemal całe... wiaderko za grosze. Ze trzy komplety nie miały nalatane więcej niż 15k. Nie kumam tego -kupuje się pralkę, TV, czy telefon to się czyta opinie. Zakłada gaz za kilka tysi do auta za kilka tysi choćby to się żałuje stówkę -trzy na lepsze wtryski i reduktor... Pisanie, że STAG jest zły, bo reduktor puszcza, czy wtryski padają nie ma sensu. Równie dobrze można pisać, że układ hamulcowy Audi jest do bani, gdyż nie chce hamować po zalaniu płynem co stał w otwartym słoiku pod wiatą kilka lat i na tarczach Harta. Centralka STAGa zestawiona z porządnymi komponentami i przemyślaną instalacją działa bez zarzutu. Jakąkolwiek centralkę zestawić z badziewnymi wtryskami, czy źle dobranym reduktorem niskiej jakości i będzie można pisać, że X to pipa, bo po jakimś czasie wtryski....
    9. To test pomocniczy, bardziej marketingowy niż adekwatny do rzeczywistości. Nie traktuj go ostatecznie, bo czasem objawy pojawiają się sporadycznie/okresowo przy uszkodzeniach np. uszczelki, głowicy czy bloku. Długość życia uszczelki ciężko wyrokować -może założona po taniości? Może auto jeździło na ubogiej mieszance na jednej głowicy i "wzięło i podżarło", może było zagotowane, może pech, może czapka wymagała planowania, a nie zrobiono. Może blok pękł... Na stalce jaki jest olej? W odmie -ok, maź. Chociaż w moim ABC nie ma to może. Pod korkiem. Wybitnie nieczęsto spotykam u siebie, jakieś dawne historie. Ale ja dość mocno jeżdżę... Ale w zbiorniczku... to już niepokojące. Jakie było to uszkodzenie węża? Bo może się okazać, że walnęło ciśnieniem i puścił... Odpowietrzanie tego silnika, wbrew temu, że powinien niby "samo się" bywa uciążliwe, zwłaszcza jak ktoś do góry nogami termostat włożył, bo zdaje się, że można tak. W książce do A4B5 jest opisane i działa ok. Może spróbuj.
    10. Też mam Staga -dwa "Stagi". Co oznacza, że mam dwa sterownik STAGA(oba różne), a w jednym aucie wtryski Barrcuda, w innym Herculesy(też pojedyncze), reduktory -w jednym była Alaska więc do kibla od razu i włożyłem KME Silver, a w drugim już taki był. Czemu to piszę? Bo wtryskiwacze i reduktory to nie STAG, a same centralki są bardzo dobre i co ważne powszechnie znane co ułatwia ogarnięcie. Zapewne miałeś zestaw "rzeźbimy po taniości" czyli STAG+Alaska+Valteki(czerwona mgła hehe).
    11. To nie znaczy nic -mogli już skumać dawno, że w tym za***nym kraju na uczciwości dorobią się garba jedynie. A i klienci nie są wcale wszyscy tacy och i ach. Na całym świecie niewiedza kosztuje i to jest ok, jeżeli płacimy za uczciwą robotę. Żądanie starych, wymienionych części na nowe też Ci przysługuje. Kiedyś nie miałem czasu na prostą wymianę: -wymieniliście amorki? -jasne, proszę. Należy się... -poproszę stare części -na co panu? -na Caritas chcę oddać -och, coś mi się przypomniało, auto musi jeszcze wrócić na chwilę do nas, zapomniałem dać podkładki Półtorej godziny potem stare części się znalazły... Prosty trick ale -części stare są NASZE i należy zastrzec o ich niewyrzucaniu(sami sobie wywalimy), a wszelkie naprawy powinny mieć jakieś udokumentowane podłoże. Wydechu nie spawam sam, kolega to robi w zakładzie za kasę -zanim pokumplowaliśmy ujęło mnie, że bez proszenia każda wymieniona część czekała na mnie i zapraszano mnie jakbym chciał na podnośnik do weryfikacji napraw. Muszę się pochwalić, że żona moja, mimo wysokiego stanowiska i braku związków formalnie z mechaniką powoduje, że nawet moi koledzy uważają co mówić przy niej, bo np. zapach ATFu potrafi od zwykłego oleju odróżnić, wie co to elektrozawór, wał, przegub, TPS, przepustnica.... ...zarzucanie tyłem, różnice w napędach itp. itd Sporo razem dłubaliśmy zanim przyszły cięższe prace, dzieci, remonty... Raz zalała gazem auto zimą(90ka z BLOSem pod pracą). Szczęki urzędasom opadły jak spuściła nadmiar z reduktora, odpaliła i odjechała. Ciężko by ją było nabrać no ale nie każda Kobieta musi się interesować tym samym.
    12. Niech podepną przy Tobie pod kompa i pokażą czy i ewentualnie jakie błędy wyskakują. A jak nie mają kabelków za kilkadziesiąt zetów to bez jaj... Zrób sobie fotkę błędów, żeby nie zapomnieć. Może jakiś czujnik padać związany z liczeniem obrotów wału/wałka. Niby Hall czy indukcyjne wału są w zasadzie nie do zepsucia to jednak się psują i nie zawsze od razu. Do tego jest(przynajmniej) u nas jakaś cholerna plaga kun, sam nawet miałem już akcję, a koledzy z warsztatu twierdzą, że odkąd zakład mają tylu przypadków nie było. I powiedzmy nadgryziony kabel czasem nie łapie(drgania silnika itp.) ale to powinno być w błędach widać. To taki przykład. Ogólnie to czyszczenie przepustnicy jest przereklamowanym zabiegiem, musi być naprawdę w niej twardy i wredny syf, żeby się nie domykała/domykała niejednorodnie. Wiele winy ponoszą jakoś lekceważone ostatnio TPSy(czujniki położenia przepustnicy), które z racji natury pracy polegającej na "ocieractwie" z biegiem czasu się wycierają generując niejednorodność zmiany oporności = problemy z równomiernością pracy silnika, gdyż sterownik dostaje lekko "schynięte" informacje o stanie przepustnicy i do nich próbuje dobrać resztę parametrów. To też tylko przykład.
    13. Ja też. Oczywiście. Żaden gazownik tak nie wystroi starannie, bo mu się nie opłaci/nie chce/nie umie. To jazda z lapkiem, albo niuchanie korekt. Preferują mocno zgrubne ustawianie na wolnych obrotach, a to jedynie podstawa wyjściowa do dalszych prac. Niestety -rynek taki jest, że jak nie samemu to na sztukę. Chlubne wyjątki, czy przypadkowe zejścia się charakterystyk to kropla w morzu.
    14. Nic się nie stało, też się nabierałem nie raz -"dostępny", a przy próbie zamówienia co innego wskakiwało. Uroki sieci. W każdym razie dziękuję za linka na PW, mój kumpel może się zdecyduje.
    15. A kto powiedział, że czas wtrysku gazu i benzyny ma być taki sam? Chyba, że odnosisz się do mało precyzyjnej wypowiedzi Kolegi o "prawie". "Prawie" w dziale technicznym niewiele mówi. Może spóźniona dygresja ale warto przypomnieć o mnożniku. Czasy wtrysku gazu dobiera się tak, by czas wtrysku benzyny podczas jazdy na niej i "symulowany" podczas jazdy na gazie jak najmniej się różniły. Operuje się przy tym mnożnikiem(stosunkiem czasu wtrysku jednego paliwa do drugiego). Chodzi mniej więcej o to, by sterownik benzyny nie miał pojęcia, że jest "okłamywany". Ustawianie podczas jazdy "po czasach wtrysku" to całkiem porządna metoda dostrojenia LPG -tak operować długością wtrysku gazu, by(o ile to możliwe) po przeskoczeniu na to paliwo czas wtrysku benzyny pozostał bez zmian. Zakłada się, że(pomijając nachylenie) mnożnik powinien startować z okolic 1.2(czyli czas wtrysku gazu to jeden i dwie dziesiąte czasu wtrysku wachy), a kończyć na ok. 1(czyli zrównanie w końcówce obrotów i w kontekście obciążenia obu czasów). Co innego `sama mapa -powinny być możliwie identyczne. Ale na mapę to takie strojenie dobre, od którego można wyjść ku lepszemu(po czasach) i jeszcze lepszemu(po korektach). Czasem jakość mieszanki robi się jej... ilością. To znaczy, że np, przy nieszczelnym dolocie w celu utrzymania odpowiedniego jej składu w obecności zbyt dużych ilości powietrza podlewa się nadmiernie gazem. Stąd auta o małych silniczkach palące jak V8. Dotyczyło to zdecydowanie bardziej starszych typów instalacji zakładanych w starszych układach paliwowych(gaźniki, K/KE-jetronic) lecz i przy sekwencji przy pewnym splocie niedociągnięć może tak być. Spróbowałbym zmienić silnikowi kodowanie na jedno-sondowego(u mnie w 2.6 akurat wartość 040 pasuje dla CHRL hahaha), ten sterownik jest kapryśny. U mnie zaczął palić dużo, ssanie +150 rpm i +1-2 minuty się zrobiło, aromat +200%. Ze startu zrobiło się 2.0 101 koni. Ledwo się ciągnął. Wszystko w odczytach ok(tyle co się da zrobić, bo sterownik ma kaprysy), sondy niby pracują. Błąd grzałki jednak sporadyczny wyskakiwał. Przekodowałem na z 068 na 040, akurat sonda 1 na którą ustawia kodowanie jako jedyną nie zgłaszała usterki(podkreślam -oscylacja sprawdzana ok, tylko raz na ileś tam sporadyczny grzałki ale wystarczyło). Jak ręką odjął. Te ich korekty w tym sterowniku to... W każdym razie nie wnikam, kupię sondę jak mi szok minie po ostatnich wkładach w dom i wrcam na 068. Jeszcze mała uwaga -mierzenie sond zwykłym miernikiem. Bez jaj -jakby było sensowne to nie połodzono by AFRek(listewek diodowych), wskaźników, zaleceń użycia oscyloskopu. Takim miernikiem, często za kilka zetów, to sobie można proste prądy pomierzyć. Nawet nie przy komputerze, bo mierzyłem kiedyś trzema(3) prądy "pulsujące" na karcie graficznej(podkręcanie) to każdy co innego pokazywał, a zakres błędu to "spalić - nie spalić"