Ludzie nie wyjdą na ulicę, bo mają masę własnych problemów i ostatnie, o czym myślą, to jakieś rewolucje, które i tak niczego nie zmienią.
Bo kogo posadzisz na stołkach, jak już taka rewolucja by doszła do skutku?
I najważniejsze: co taki ktoś/takie ktosie zrobią, by było lepiej?
Bo sądzę, że niewiele.