Potrącenie pieszego z winy pieszego (odszkodowanie).
0

    14 odpowiedzi w tym temacie

    Rekomendowane odpowiedzi

    Witam,

     

    chciałbym was prosić o pomoc.

    w styczniu tego roku potrąciłem pieszego na pasach. Kobieta wbiegła na czerwonym świetle, prosto pod mój samochód. 

    Karetka zabrała ją do szpitala, na szczęście zupełnie nic się jej nie stało, nic złamanego, kilka siniaków. Policja na miejscu orzekła jej winę, generalnie mnóstwo strachu ale "happy end".

    mój samochód natomiast... rozbita przednia szyba, urwane lusterko, wycieraczki do wymiany, zgięty błotnik, zderzak porysowany aż do podkładu ... kobieta swoje ważyła i miała jakąś szklaną butelkę w torebce, która też narobiła mi trochę szkód.

    najgorsze w tym wszystkim jest to, że była obywatelką Ukrainy, prawdopodobnie nie zameldowana w PL, bez ubezpieczenia, pewnie już u siebie w domu.

    policja skierowała mnie do sądu. Sądy przepychają się między sobą żeby się tym nie zajmować - generalnie jestem w ciemnej d... z tym tematem.

    szyba wymieniona, lusterko wymienione, do zrobienia błotnik i zderzak - i tu moje pytanie - czy znacie może jakąś firmę, która podjęła by się wyegzekwowania kasy od tej babeczki? mam tylko OC więc ubezpieczyciel się wypiął.

     

    z góry dzięki za wszelkie rady!

     

    Marcin.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    nie wiem jak Ci pomóc, ale w firmie mieliśmy prawie identyczną sytuację. Potrąciliśmy autem rowerzystę, przyjechała policja - uznała jego winę, w dodatku okazało się że chłop był lekko pod wpływem. Auto naprawiliśmy z AC z ewentualnym regresem na rzecz sprawcy. Mimo tego, że policja miała dane sprawcy, po pewnym czasie dostaliśmy pismo z policji, w którym nas poinformowali, że nie można ustalić miejsca pobytu sprawcy w związku z tym sprawa została umorzona ;)

    Reasumując, zapłaciliśmy za wszystko z własnej kieszeni (na szczęście było AC, ale zniżki chyba polecą - nie minął jeszcze rok więc nie mamy kalkulacji nowego ubezpieczenia)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Mi na miejscu policjant od zdarzeń drogowych powiedział tak, cytuję:

    P: uderzył Pan kiedyś w leśne zwierze?

    ja: nie, ale raz byłem blisko.

    P: to tak jakby Pan uderzył, spier***i do lasu i tyle żeś Pan je widział.

     

    generalnie dał mi do zrozumienia, że mogę iść po odszkodowanie na drodze cywilno-prawnej ale marne szanse i kupa straconego czasu.

    w każdym razie, może ktoś jeszcze miał styczność z podobną sytuacją albo zna kogoś kto wie gdzie się z tym zwrócić. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Niestety nie mam dobrych wieści. Szkody spowodowane przez pieszych, czy rowerzystów są jeszcze trudniejsze do wyegzekwowania niż te spowodowane przez zwierzynę leśną (tu teoretycznie można domagać się odszkodowania od zarządcy drogi, lub koła łowieckiego). W przypadku sprawców nie podlegających obowiązkowi ubezpieczenia OC, istnieje tylko droga sądowa (powództwo cywilne). To zaś jest skuteczne, o ile mamy do czynienia ze sprawcą posiadającym stałe miejsce zameldowania i jakieś dochody. Sąd nakazuje wtedy naprawienie szkody (zrekompensowanie kosztów) i w ostateczności należność wyegzekwuje komornik. 

    59 minut temu, Marteenezi napisał:

    najgorsze w tym wszystkim jest to, że była obywatelką Ukrainy, prawdopodobnie nie zameldowana w PL,

    Z tego też względu żadna firma odszkodowawcza nie podejmie się tematu, bo szanse wygrania takiej sprawy i zarobienia jakichś pieniędzy są znikome. 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dosięgnęła mnie i dzisiaj podobna sprawa, rowerzysta wjechał na czerwonym świetle , oczywiście słuchawki na uszach . Uszkodzony błotnik, drzwi, zadrapana w kilku miejscach alufelga , na masce dwie wgniotki . Policja umywa ręce, pieniądze za szkody mogę domagać się samodzielnie od sprawcy lub poprzez drogę sądową . Jestem załamany, auto wcześniej w ori lakierze a teraz muszę się bujać..

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Dziwię się, że do tej pory nie wprowadzono obowiązkowego ubezpieczenia rowerzystów (ubezpieczyciele od kilkunastu lat debatują nad taką potrzebą, ale na debatach się kończy). Inna rzecz, że warunki ubezpieczenia też nieco odbiegają od ogólnie przyjętych standardów. Koszt wykupienia rocznego ubezpieczenia OC rowerzysty waha się w granicach kilkunastu, do kilkudziesięciu złotych, ale żaden ubezpieczyciel nie proponuje przyjęcia odpowiedzialności za szkody powstałe "podczas uczestnictwa w rajdach i wyścigach o charakterze wyczynowym czy udziału w wyprawach rowerowych do miejsc charakteryzujących się ekstremalnymi warunkami klimatycznymi lub przyrodniczymi". Inne są też sumy gwarancyjne (zależne od stawki ubezpieczenia - jak w AC); te najtańsze (roczna składka za polisę OC) wynosi kilkanaście zł, ale obejmuje tylko szkody do 10 - 20 tyś zł. A co w przypadku, gdy kierujący Bentleyem, chcąc uniknąć rozjechania rowerzysty "wyhamuje" na drzewie? 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    12 godzin temu, hak64 napisał:

    Dziwię się, że do tej pory nie wprowadzono obowiązkowego ubezpieczenia rowerzystów (ubezpieczyciele od kilkunastu lat debatują nad taką potrzebą, ale na debatach się kończy). Inna rzecz, że warunki ubezpieczenia też nieco odbiegają od ogólnie przyjętych standardów. Koszt wykupienia rocznego ubezpieczenia OC rowerzysty waha się w granicach kilkunastu, do kilkudziesięciu złotych, ale żaden ubezpieczyciel nie proponuje przyjęcia odpowiedzialności za szkody powstałe "podczas uczestnictwa w rajdach i wyścigach o charakterze wyczynowym czy udziału w wyprawach rowerowych do miejsc charakteryzujących się ekstremalnymi warunkami klimatycznymi lub przyrodniczymi". Inne są też sumy gwarancyjne (zależne od stawki ubezpieczenia - jak w AC); te najtańsze (roczna składka za polisę OC) wynosi kilkanaście zł, ale obejmuje tylko szkody do 10 - 20 tyś zł. A co w przypadku, gdy kierujący Bentleyem, chcąc uniknąć rozjechania rowerzysty "wyhamuje" na drzewie? 

    Ubezpieczenie dla rowerzystów powinno być wprowadzone, dziwne że mamy już rok 2017 i ja poszkodowany przez takiego rowerzystę muszę się z nim teraz ciągać po sądach aby uzyskać odszkodowanie za zniszczenie pojazdu.. wszyscy znamy polskie sądy, sprawa będzie się toczyć długo, a na końcu jeszcze ją umorzą.. a ja zostanę że zniszczona audicą ;/

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    3 minuty temu, Vipp napisał:

    Ubezpieczenie dla rowerzystów powinno być wprowadzone, dziwne że mamy już rok 2017 i ja poszkodowany przez takiego rowerzystę muszę się z nim teraz ciągać po sądach aby uzyskać odszkodowanie za zniszczenie pojazdu.. wszyscy znamy polskie sądy, sprawa będzie się toczyć długo, a na końcu jeszcze ją umorzą.. a ja zostanę że zniszczona audicą ;/

    Tak czy siak musisz najpierw spróbować się z gościem dogadać, a potem ewentualny sąd ;)

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    46 minut temu, donalex napisał:

    Tak czy siak musisz najpierw spróbować się z gościem dogadać, a potem ewentualny sąd ;)

    Oczywiście próbuje z nim dojść do porozumienia ale gosciu twierdzi że chcę go oszukać, zabrałem go do lakiernika był przy wycenie , malowanie maski, błotnika i zrobienie zaprawki na drzwiach wycenił tysiąc zł i do tego trzeba doliczyć zakup drugiego błotnika to cena wzrośnie o jakieś 300-400zł czyli razem ok 1500zł wyjdzie doliczając z grubsza niespodziewane koszty które zawsze lakiernik może sobie doliczyć . Ale gosciu znalazł innego lakiernika który mi wyklepie stary pogięty błotnik i położy na niego szpachle za jedyne 700zł. Śmiech na sali, lakier oryginalny był na samochodzie i nie zgadzam się na szpachlę i jakies prostowanie błotnika.. Do tego zarysowana jest alufelga które 3msc temu były poddane renowacji, lecz to i tak już panu odpuściłem bo wiem że nie łatwo tak od zaraz wyjąć z kieszeni 1500zł i oddać za chwilę nieuwagi..

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    13 minut temu, Vipp napisał:

     

    Ciężki temat, ale prawda jest taka, że to Ty tutaj jesteś poszkodowanym mimo, że gość najprawdopodobniej też nie czuje się za dobrze ze swoją ignorancją i głupotą. Zawsze możesz mu wyjaśnić, że jeśli się to skończy sądem to dojdą mu jeszcze wszelkie koszty i zamiast 1,5-2k, zrobi się zdecydowanie więcej, a do tego nerwy. 

    Edytowane przez donalex

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    14 minut temu, donalex napisał:

    Ciężki temat, ale prawda jest taka, że to Ty tutaj jesteś poszkodowanym mimo, że gość najprawdopodobniej też nie czuje się za dobrze ze swoją ignorancją i głupotą. Zawsze możesz mu wyjaśnić, że jeśli się to skończy sądem to dojdą mu jeszcze wszelkie koszty i zamiast 1,5-2k, zrobi się zdecydowanie więcej, a do tego nerwy. 

    Dałem Panu czas do namysłu do soboty, jeżeli nie chce się rozliczyć w taki sposób to trudno ale znajdziemy się w sądzie, nie jest to na rękę ani mi ani jemu, ja poczekam z pół roku ale samochód naprawie chociaż porządnie zgodnie ze sztuką . Rzeczoznawca napewno szkodę wyceni na więcej niż 2 tyś, do tego jeszcze koszty sądowe.. Ale co zrobić idę człowiekowi i tak na rękę jak tylko mogę..

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Godzinę temu, Vipp napisał:

    gosciu znalazł innego lakiernika który mi wyklepie stary pogięty błotnik i położy na niego szpachle za jedyne 700zł.

     

    50 minut temu, Vipp napisał:

    Rzeczoznawca napewno szkodę wyceni na więcej niż 2 tyś, do tego jeszcze koszty sądo

    Jeśli masz do lakierowania dwa błotniki, z czego jeden oraz maska do wymiany (wgniotki kwalifikują element do wymiany), to kosztorys naprawy wyjdzie około 5 tyś (licząc wedle standardów ASO /części nowe i oryginalne/). Na Twoim miejscu wysłałbym do ASO fotki uszkodzeń z zapytaniem: "ile będzie kosztować naprawa". Taką szacunkową wycenę przedstawił gościowi pozostawiając wybór: płacisz za naprawę na moich warunkach, albo zapłacisz komornikowi. Wbrew pozorom wcale nie musi być wyroku sądowego. Mechanik wystawia Ci fakturę, ty wysyłasz sprawcy wezwanie do zapłaty i po opływie ustawowego terminu (max 30 dni) występujesz z powództwem cywilnym. Fakt złożenia pozwu wystarcza do podjęcia czynności komorniczych!

    Nie ma za co!

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach
    Dnia 1.06.2017 o 22:34, hak64 napisał:

     

    Jeśli masz do lakierowania dwa błotniki, z czego jeden oraz maska do wymiany (wgniotki kwalifikują element do wymiany), to kosztorys naprawy wyjdzie około 5 tyś (licząc wedle standardów ASO /części nowe i oryginalne/). Na Twoim miejscu wysłałbym do ASO fotki uszkodzeń z zapytaniem: "ile będzie kosztować naprawa". Taką szacunkową wycenę przedstawił gościowi pozostawiając wybór: płacisz za naprawę na moich warunkach, albo zapłacisz komornikowi. Wbrew pozorom wcale nie musi być wyroku sądowego. Mechanik wystawia Ci fakturę, ty wysyłasz sprawcy wezwanie do zapłaty i po opływie ustawowego terminu (max 30 dni) występujesz z powództwem cywilnym. Fakt złożenia pozwu wystarcza do podjęcia czynności komorniczych!

    Nie ma za co!

    A więc tak, w środę dałem Panu czas do dzisiaj na wypłatę, pieniędzy nie otrzymałem i juz raczej nie otrzymam, nie chce się dogadać między sobą . W poniedziałek jadę do rzeczoznawcy wycenić szkodę, wystawi mi on fakturę za usługę, woła za to 350zł . Biorę notatkę policji z komisariatu i z tym wszystkim ruszam do sądu? Czy coś jeszcze będzie mi potrzebne ? 

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Powinieneś mieć na piśmie jego (sprawcy) odmowę zaspokojenia roszczeń. Jeśli tego brak, to do pozwu musisz dołączyć oświadczenie własne, z którego wynika, że facet odmówił zrekompensowania kosztu naprawy w wysokości ....., który to koszt został określony podczas wizyty w zakładzie naprawczym, lub też wynika z kosztorysu sporządzonego przez rzeczoznawcę.

    Możesz to jeszcze rozegrać w inny sposób. Zgłosić na policji zniszczenie mienia - umorzą to postępowanie, bo warunkiem jest tu celowość działania - ale muszą podjąć czyności, a to wiąże się z wizytą policjanta u sprawcy. Mundurowy zaś z pewnością "wyośli" temu panu, że korzystniej będzie przyjąć Twoje warunki, niż dołożyć sobie kosztów sądowych. 

    Dnia 1.6.2017 o 21:00, Vipp napisał:

    gosciu znalazł innego lakiernika który mi wyklepie stary pogięty błotnik i położy na niego szpachle za jedyne 700zł

      Tego nie musisz się obawiać, bo naprawa w warunkach "stodolnych" nie ma nic wspólnego z technologią napraw i z pewnością nie spełnia wymogu przywrócenia do stanu przed zdarzeniem.

    Udostępnij tę odpowiedź


    Odnośnik do odpowiedzi
    Udostępnij na innych stronach

    Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

    Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

    Zarejestruj nowe konto

    Załóż nowe konto. To bardzo proste!

    Zarejestruj się

    Zaloguj się

    Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

    Zaloguj się
    0

    • Przeglądający   0 użytkowników

      Brak zarejestrowanych użytkowników przeglądających tę stronę.

    • Nowi użytkownicy