Jump to content
0
maciej_m

Szkoda parkingowa - a jakże

Recommended Posts

Witam.

Wczoraj spotkała mnie wątpliwa przyjemność kolizji na przysklepowym parkingu. W mój zatrzymany samochód (A4 B5) wjechał, cofając, tyłem starszy Pan (VW GOLF 4). Kolizja przy może 3 km/h. Spisane oświadczenie, zabezpieczone fotografie. Właścicielem auta jest moja żona ale ja byłem kierowcą i będę jej pełnomocnikiem w zakresie spraw związanych z likwidacją szkody.

Wstępnie widać drobne otarcia lakieru, w dwóch liniach gdzie zderzaki się ze sobą spotkały (raczej do spolerowania), ale jak się dzisiaj na spokojnie przyjrzałem to widać, że zderzak cofnął się o około 5 mm więc wymaga to rozebrania i oceny uszkodzeń w obecności likwidatora od ubezpieczyciela sprawcy. Na tą chwilę nie załączam zdjęć i pytań o wycenę bo to na to przyjdzie czas kiedy szkodę wyceni ubezpieczyciel. Szkodą zgłosiłem wczoraj korzystając ze strony ubezpieczyciela (ERGO HESTIA) i czekam na kontakt ze strony likwidatora - w e-mailu obiecali, że skontaktują się w ciągu dwóch dni.

Pytanie jest następujące:

Zamiaruję ściągnąć likwidatora do siebie i w jego obecności dokonać demontażu zderzaka. Prace chcę wykonać sam, ponieważ po pierwsze nie mam w okolicy dobrego warsztatu blacharskiego a po drugie prace przy samochodzie w 99% wykonuję sam - kiedyś oddawałem mechanikom i zawsze były z tego kwasy. No i generalnie ten demontaż nie jest specjalnie skomplikowany. Czy samodzielny demontaż nie będzie w tym wypadku podstawą do zaniżania odszkodowania? Czy ubezpieczyciel nie będzie się potem próbował wykorzystać faktu samodzielnego demontażu jako powodu uszkodzenia np. zaczepów ślizgów zderzaka? Dodam, że nie zależy mi na dodatkowej kasie związanej z demontażem ale na rzetelnej ocenie i wycenie naprawy samochodu. Przejrzałem (już sporo przed kolizją) posty w tym dziale i dzięki nieocenionej wiedzy jaką dzieli się kolega HAK64, wstępnie wiem jak mam się za to zabrać.

Z góry dziękuję za uwagi.

PozdrawiaMM

 

Edited by maciej_m

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dodaj zdjęcia uszkodzeń, będziemy wtedy nie stanie powiedzieć czy warto ściągać zderzak do oględzin czy nie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czytając dobre rady kolegi HAK64 i tak zdejmę zderzak w obecności likwidatora bo nie była to obcierka tylko uderzenie. Na małej prędkości ale jednak uderzenie. Same ślady na lakierze są nieznaczne ale zderzak jest ewidentnie wsunięty i odkształcony w miejscach gdzie boki załamują się na tył. Więcej potencjalnych uszkodzeń jest więc zapewne na elementach pod zderzakiem.

Poniżej zdjęcia:

IMG_20200223_131831.jpg

IMG_20200223_131840.jpg

IMG_20200223_131900.jpg

IMG_20200223_131911.jpg

IMG_20200223_131920.jpg

IMG_20200223_131930.jpg

IMG_20200223_131942.jpg

Edited by maciej_m

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dobrze to by było to auto umyć i potem zdjęcia robić, bo z tym brudem nic nie widać.. co do samodzielnego zdejmowania zderzaka.. niech lepiej @hak64 się wypowie.


Pierwszy - A4 B5 Avant 2001 1.9 TDI AJM

Drugi - A4 B6 Avant 2002 3.0Q ASN

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak tak, a do tego jeszcze woskowanie, korekta lakieru  i..... Nie będę mył auta teraz jak za 5 dni przyjedzie likwidator i i tak będę go musiał myć drugi raz. To nie jest dział "moje" auto". Jeżdże nim nacodzień do pracy a jak wygląda przy obecnej aurze samochód po pokonaniu 400km to pewnie wiesz sam. Powiem nawet przekornie, że sam fakt iż auto nie było czyste w chwili kolizji ułatwił mi namierzenie drobnych rysek w drugiej linii, tam gdzie oparła się ramka rejestracji cofającego samochodu.

Nie planowałem w ogóle dodawać zdjęć bo nie takie było sedno moich pytań. Trochę przybliżył mnie do tego post kolegi prestige. Podkreślam jeszcze raz. Ryski na lakierze to Pan pikuś gorzej jeżeli zdeformowały się elementy nośne lub mocowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie rozumiesz. Jak ocenić szkody jak masz pełno brudu? Możesz nie widzieć wszystkich pęknięć, a to może dużo zmienić, bo zderzak zamiast do polakierowania będzie już do wymiany, razem z  belką która może być wgnieciona. Nie chodziło mi tu o jak to nazwałeś woskowanie z korektą, a zwyczajne pojechanie na myjnie i zrzucenie tego brudu, który przysłania szkody.


Pierwszy - A4 B5 Avant 2001 1.9 TDI AJM

Drugi - A4 B6 Avant 2002 3.0Q ASN

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeżeli nie masz zamiaru myć auta, to chociaż w strefie uszkodzeń przejedź szmatką będzie lepiej widać, bo z tych zdjęć co dodałeś to nic nie widzę.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Koledzy!

Bardziej dziękuję wszystkim za zainteresowanie i chęć pomocy. Nie założyłem jednak wątku z powodu jakichś ekschibicjonistycznych potrzeb pochwalenia się niedolą i nie będę ściągał mikroskopu żeby precyzyjnie udokumentować każda ryskę. Rysek nie widać właśnie dlatego że są bardzo nieznaczne i trzebaby kontrolowanych warunków oświetleniowych i aparatu z dobrą optyką a nie przeciętnego głaskofonu. Auto było brudne w chwili kolizji i było idealnie widać gdzie zderzaki się spotkały. Kluczowa jest deformacja poszycia zderzaka.

Mam bardzo konkretne pytanie na które mam nadzieję otrzymam rozsądną odpowiedź.

Jak sprawa będzie się rozwijać i pojawią się kolejne pytania i zagadnienja to obiecuję że napiszę o tym na forum bo w mojej opinii jest ono nie tylko po to by wiedzę pobierać ale też by się nią dzielić. Jak umyje auto to w trakcie oględzin zrobię zdjęcia i coś podrzucę na forum.

 

Edited by maciej_m

Share this post


Link to post
Share on other sites
6 godzin temu, maciej_m napisał:

Czy samodzielny demontaż nie będzie w tym wypadku podstawą do zaniżania odszkodowania?

Odp. NIE.

Czy ubezpieczyciel nie będzie się potem próbował wykorzystać faktu samodzielnego demontażu jako powodu uszkodzenia np. zaczepów ślizgów zderzaka?

Ubezpieczyciel odpowiada za szkodę pozostają w związku przyczynowym ze szkodą. Stąd jeżeli ubezpieczyciel zakwalifikuje zderzak do naprawy a nie do wymiany a po ściągnięciu zderzaka nie dojdą żadne nowe uszkodzenia to ubezpieczyciel NIE będzie odpowiadał za uszkodzenia zaczepów slizgów.

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Masz kolego rację. Nie musisz myć auta. Widoczny jest punkt kontaktu pojazdów, widać także przesunięcie zderzaka, zatem jest wysoce prawdopodobne, że uszkodzeniu uległy elementy mocujące. Możesz samodzielnie zdjąć zderzak przed przybyciem rzeczoznawcy, albo przynajmniej przygotować go do zrzucenia. Rób jednak fotki dokumentujące wykonane czynności i ujawnione uszkodzenia.


specjalista z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych i odszkodowań powypadkowych

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hak64.

Dziękuję.

Prestige

Dziękuję.

PozdrawiaMM

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziś pojawił się rzeczoznawca i jeszcze dziś otrzymałem kalkulację, którą załączam. Zaczerniłem miejsca, które są moim zdaniem nieistotne lub zawierają dane, którymi nie zamierzam się dzielić.

Poszycie zderzaka, absorbery, wsporniki, zaczepy i ślizgi nie zostały uszkodzone. Uszkodzenia dotyczą tylko powłoki lakierniczej. Sam zakres naprawy nie budzi moich wątpliwości ale standardowo obcięto 25% na częściach, około 50% na robociźnie i jeszcze 8% na całości. Jeżeli po przeczytaniu kalkulacji macie jakiejś uwagi to podzielcie się nimi.

KALKULACJA.pdf

Edited by maciej_m

Share this post


Link to post
Share on other sites

No to jedziemy.

- stawka rbg ( 54,50 zł) może dotyczyć co najwyżej kopacza rowów, albo wioskowego kowala. Dla niezorientowanych małe wyjaśnienie - to nie jest stawka za godzinę pracy fachowca, tylko warsztatu z jego wyposażeniem i uwzględnieniem wszystkich kosztów działalności.

- uwzględniono konieczność wymiany spojlera zderzaka tylnego, ale jego wartość podano w okrojonej o 25 % cenie, znaleźli nawet jakiś zestaw naprawczy zderzaka tylnego, którego cenę również zaniżono,

- koszt materiału lakierniczego okrojono o 50% (współczynnik odchylenia), zapewne ubezpieczyciel życzy sobie, by poszkodowany zeskrobał stary lakier, wysuszył go, zmielił i użył ponownie.

- całkowicie bezprawnie potrącono 8% od całości kosztów naprawy.

 


specjalista z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych i odszkodowań powypadkowych

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki Hak. Czytając twoje wcześniejsze posty spodziewałem się takich "nieścisłości". Jestem na etapie sporządzania odwołania. Dam znać co z tego wyjdzie.

Odnośnie tego zestawu naprawczego to jest rzeczywiście oryginalny zestaw do naprawy plastików VW. W kalkulacji jest 0.14 opakowania. Całe opakowanie bez rabatów kosztuje około 870 PLN.

PozdrawiaMM

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie miałem rano czasu by wyjaśnić wszystkie niejasności, ale ubezpieczyciel traktuje przepisy prawa, jak glinę, którą można urabiać do dowolnej konsystencji i formy. Masz tam zapis że zastosowano upust na zakup części z naliczonym rabatem bowiem taki zakup jest możliwy w ich warsztatach partnerskich. Zapomnieli tylko dodać, że wybór warsztatu naprawczego należy do poszkodowanego, a nie ubezpieczyciela. Ponadto poszkodowany nie ma prawnego obowiązku naprawiania swojego auta (może go sprzedać w stanie uszkodzonym), zatem naliczony rabat jest celowym zaniżeniem wartości szkody.                                              Wspominając o naliczeniu 8% rabatu od całości kosztów naprawy, ubezpieczyciel był łaskaw wskazać, że taki rabat udzielają wszystkie ich warsztaty partnerskie. Na koniec zaznaczają, że jeśli poszkodowany dokona innego wyboru warsztatu, to oni sami potrącą sobie owe 8% z faktury. "Podpierają się" - bo nie opierają - na zapisie prawa cywilnego art 362 k.c. w którym mowa o przyczynieniu się do zwiększenia rozmiaru szkody. Analizując ten właśnie zapis dochodzimy do wniosku, że wskazanie przez ubezpieczyciela warsztatu naprawczego, przestaje być propozycją, a staje się przymuszeniem. Poszkodowanego zmusza się do skorzystania z warsztatu współpracującego z likwidatorem szkody (a nawet zależnego od likwidatora), gdyż w innym przypadku ubezpieczyciel będzie twierdził, że poszkodowany powiększył rozmiar szkody. To kompletny absurd, ale nie wszyscy poszkodowani mają świadomość swoich praw, nie wszyscy też wiedzą, jakie obowiązki ciążą na ubezpieczycielu. 

Miłego dnia. 

 


specjalista z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych i odszkodowań powypadkowych

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja tak jeszcze dla potomnych zaczepię temat mycia auta - przed przyjazdem specjalisty od ubezpieczyciela czy kogokolwiek - WRĘCZ NIE POWINNO SIĘ MYĆ AUTA - niedawno ubezpieczalnia odmówiła znajomemu wypłaty odszkodowania gdyż myjąc samochód "zatarł ślady zdarzenia" a specjalista, który przyjechał stwierdził, że nie ma podstawy do określenia uszkodzeń (bo te faktycznie były były nie były małe ale gołym okiem niewidoczne) - oczywiście ja osobiście w tej sprawie bym nie odpuścił ale warto gdzieś tam na uwadze mieć to, że nawet umycie auta jest dla nich podstawą do wykrętów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przy tej pogodzie, znaim pojawiłby się rzeczoznawca, przejechanym 400 km. Nie byłoby śladu po miejscu kontaktu.

Jeżeli na miejscu nie ma trupów, miałeś tylko kolizje, to należy wykonać możliwie dużo zdjęć dokumentujących miejsce zdarzenia i ew. uszkodzenia czy miejsca kontaktu samochodów.

Ratuje tylko zimna krew i chłodna głowa. Aha i jak nie macie to koniecznie wydrukujcie i wozcie w samochodzie oświadczenie. Najlepiej dwie kopie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oświadczenia bywają przydatne, o ile sprawca kolizji budzi zaufanie i nie kwestionuje swojej winy. W każdym innym przypadku lepiej wezwać policję. Ubezpieczyciele maja brzydki zwyczaj wysyłać pisemka do wskazanych przez zgłaszającego szkodę sprawcy zdarzenia. Brak odpowiedzi na takie pismo, albo - co także się zdarza - kwestionowanie swojej winy, powoduje wstrzymanie procesu likwidacji szkody, a czasem wręcz odmowę wypłaty odszkodowania. Niektórzy sprawcy potrafią nawet twierdzić, że zostali zmuszeni (bo byłem sam, a tamten miał trzech kumpli z karkami, jak filary pod wiaduktem) do podpisania oświadczenia o winie.

14 godzin temu, maciej_m napisał:

Jeżeli na miejscu nie ma trupów, miałeś tylko kolizje, to należy wykonać możliwie dużo zdjęć dokumentujących miejsce zdarzenia i ew. uszkodzenia czy miejsca kontaktu samochodów.

Tak, to właściwe zachowanie, z tą jednak różnicą, że do zaistnienia wypadku (zakwalifikowania czynu jako przestępstwo), niekonieczne  potrzebne są trupy. Wypadek to zdarzenie, w którym uczestnik, lub uczestnicy zdarzenia doznali obrażeń ciała. W nomenklaturze prawnej warunkiem takiej kwalifikacji czynu jest doznanie obrażeń ciała skutkujących naruszeniem czynności narządów na okres powyżej 7 dni. Zatem złamanie choćby małego palca spełnia ten wymóg, gdyż okres leczenia (zespolenia kości) wynosi zwykle 3 tygodnie. Często bywa też, że obrażenia są początkowo niewidoczne, a później ujawniają się jakieś krwotoki wewnętrzne, zerwane więzadła, czy zwichnięcia. Warto więc w sporządzanym oświadczeniu o winie zaznaczyć, że: "uczestnicy zdarzenia nie mają widocznych obrażeń ciała, ani nie zgłaszają dolegliwości bólowych". 


specjalista z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych i odszkodowań powypadkowych

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Dwie, jak zawsze cenne rady:) Dziękuję.

Pisząc o trupach miałem na myśli że jeżeli są ranni albo wypadek jest poważny to najpierw udzielamy pomocy a potem dokumentujemy straty. Ale jak to drobna stłuczka to fotkę warto zrobić od razu.

Edited by maciej_m

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szanowna Hestia stwierdziła, że sporządzona kalkulacja spełnia wszelkie wymogi i paragrafy i nie czuje się w obowiązku nic korygować. W piśmie mowa trawa bez powoływania się na konkretne przepisy prawa i jasne zmuszanie klienta do naprawy w warsztacie partnerskim. Pisząc pierwsze odwołanie powołałem się nawet na konkretne artykuły ze strony RF gdzie jasno wskazano, że zastosowane stawki i rabaty są bezpodstawne. Jak widać przepychanka trwa dalej. Może klient odpuści.

Pismo w załączeniu. Na pewno zamiaruję skierować wniosek o interwencję do Rzecznika Finansowego. Hak czy masz jeszcze jakieś dodatkowe rady.

 

1.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

To ewidentny przykład olewania praw poszkodowanego. Jak już napisałem wyżej zastosowanie rabatu w cenach części zamiennych, czy od całości kosztów naprawy jest bezprawnym zaniżeniem wartości szkody, bo poszkodowany nie ma obowiązku naprawiania swojego auta, zatem szkoda ma zostać wyliczona bez narzuconych rabatów. Podejrzewam, ze w tym przypadku ubezpieczyciel celowo olał temat, bo szkoda jest z gatunku tych znikomych. Liczą więc na to, że poszkodowany nie zdecyduje się na pozew sadowy, bo dla uzyskania dodatkowego 1000 zł nie warto wytaczać armat. Dobrym rozwiązaniem było by  zlecenie wyceny szkody niezależnemu rzeczoznawcy i wysłanie ubezpieczycielowi wezwania do zapłaty, ale taka wycena to też koszt (od 200 do 600 zł), przy czym ten koszt można odzyskać bo Sąd Najwyższy opublikował uzasadnienie uchwały z 2 września 2019 r. (III CZP 99/18), podjętej na wniosek Rzecznika Finansowego. SN w składzie siedmiu sędziów uznał, że jeżeli sporządzenie prywatnej opinii jest niezbędne do uzyskania rzetelnie wyliczonego odszkodowania, to ubezpieczyciel pokrywa koszty jej przygotowania.

No ale sądy sobie, a ubezpieczyciele sobie. Bywa więc tak, że płacą dopiero po otrzymaniu pisma zawiadamiającego o terminie rozprawy (to żeby uniknąć kosztów sądowych, bo te pokrywa strona przegrywająca).   


specjalista z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych i odszkodowań powypadkowych

Share this post


Link to post
Share on other sites
Posted (edited)

Hak dzięki za porady. Mam jeszcze pytanie o dalszą drogę.

Jak mniemam przysługuje mi jeszcze prawo do reklamacji bo moje poprzednie uwagi do kalkulacji zostały określone mianem "odwołania". Po odrzuceniu reklamacji, czego mogę być niemal pewien, sądząc z ostatniego pisma, mogę złożyć "wniosek o interwencję" do Rzecznika Finansowego, co zapewne uczynię.

Na razie mam czas na zabawy papierkowe i chce wykorzystać całą drogę formalną zanim będę decydował czy złożyć pozew do sądu. To taka trochę walka o satysfakcję.

Z góry dziękuję za radę. Na razie otrzymałem na konto "kwotę bezsporną" ale naprawę auta zarobie pewnie po zakończeniu przepychanki z ubezpieczycielem.

Z góry dziękuję za pomoc. MM

 

Edited by maciej_m

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rekalkulacja kosztów naprawy u niezależnego rzeczoznawcy 300 PLN. Rekalkulacja wykonana w oparciu o oryginalny kosztorys ubezpieczyciela. Wynika z niej że zaniżono odszkodowanie o około 50%. Powinno być ponad 1600 PLN.

W tej chwili złożyłem wniosek o interwencję do Rzecznika Finansowego. Niestety czas oczekiwania to nawet kilka miesięcy ale przed skierowaniem pozwu do sądu chcę mieć za sobą całą drogę formalną. Na razie mi się nie spieszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dysponując niezależną wyceną szkody, mogłeś jeszcze wysłać ubezpieczycielowi wezwanie do zapłaty, opiewające na kwotę wyliczoną przez niezależnego rzeczoznawcę, powiększoną o koszt sporządzenia wyceny (wycena dołączona do wezwania).  


specjalista z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych i odszkodowań powypadkowych

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dzięki za radę HAK. Zastanawiałem się nad wysłaniem takiego wezwania po ewentualnej nieskutecznej interwencji Rzecznika a przez złożeniem pozwu. Czy sądzisz że ma to sens?

Share this post


Link to post
Share on other sites
33 minuty temu, maciej_m napisał:

Zastanawiałem się nad wysłaniem takiego wezwania po ewentualnej nieskutecznej interwencji Rzecznika a przez złożeniem pozwu.

Rzecznik pewnie zapyta, czy wyczerpałeś wszystkie dostępne środki prawne (jest to jeden z warunków złożenia skutecznego pozwu). Niemniej zapewne dostaniesz propozycję rekomendacji, a to pozwala mieć nadzieję, że ubezpieczyciel wypłaci bez konieczności angażowania sądu.


specjalista z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych i odszkodowań powypadkowych

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję za odpowiedź. Na razie pozostaje czekać. Dam znać jak coś się w sprawie wydarzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
0

  • Recently Browsing   0 members

    No registered users viewing this page.

×
×
  • Create New...