patronUS Opublikowano 1 Maja 2009 Opublikowano 1 Maja 2009 Pamięć o Mistrzu ciągle trwa http://sport.onet.pl/0,1248769,1962998,wiadomosc.html
GRazny Opublikowano 1 Maja 2009 Opublikowano 1 Maja 2009 i z jednej strony dobrze że nie to samo... gdyby Robercik uderzył tak jak uderzył 15 lat wcześniej to też by go nie było... Wielu zawdzięcza bardzo dużo Sennie... PS: co do pamięci to wczoraj z żonką obejrzeliśmy sobie sporo filmików na youtube o mistrzu... pamięć o nim nie zginie... "To był naprawdę ktoś. Wszyscy byliśmy sławni - Damon Hill, Emerson Fittipaldi, Alain Prost. Ale Senna miał coś, czego nie miał nikt inny. Specjalny rodzaj charyzmy - tego nie da się opisać słowami. Z tym trzeba się urodzić. Dla mnie to był najlepszy kierowca w historii Formuły 1 - kończy Berger" święte słowa...
Yelo Opublikowano 1 Maja 2009 Opublikowano 1 Maja 2009 Senna nie musiał zginąć w tym wypadku... Gdyby nie został trafiony elementem wahacza razem z kołem, to przeżyłby. Ale niestety, tak miało najwyraźniej być, kilka lat później Hakkinen został trafiony w podobny sposób i nic mu się nie stało, nie były potrzebne wcale duże zmiany aby zabazpieczyć kierowców. I nie ma co porównywać bezpieczeństwa w bolidach sprzed 15 lat z dzisiejszymi, wystarczy popatrzeć jak wyglądało F1 40 lat temu...
domjenick Opublikowano 1 Maja 2009 Opublikowano 1 Maja 2009 ...pewnie teraz jest w Niebie i przyglada sie wyscigom z gory, razem z Sw. Krzysztofem
truckmaniac Opublikowano 1 Maja 2009 Opublikowano 1 Maja 2009 To był naprawdę przełomowy moment w historii F1. Kibice F1 (i nie tylko) stracili swojego Idola. FIA zaczeło kłaść należyty nacisk na bezpieczeństwo. Czy musiał zginąć? Chciałbym powiedzieć, że nie, ale tak nie jest. Śmierć Mistrza była potrzebna, aby co niektórzy przejrzeli na oczy. Dobre zakończenie wypowiedzi Bergera. Miał w sobie to coś... ;( ;( ;(
domjenick Opublikowano 1 Maja 2009 Opublikowano 1 Maja 2009 ...ponoc Hammilton tez ma ten blysk w oku...tak powiedziala siostra Ayrtona http://www.f1wm.pl/php/wiad_gen.php?id=7298
truckmaniac Opublikowano 1 Maja 2009 Opublikowano 1 Maja 2009 Jak na moje oko, to Hamilton swoim "stylem bycia" Ayrtonowi do pięt nie dorasta.
domjenick Opublikowano 1 Maja 2009 Opublikowano 1 Maja 2009 Ayrton wspomagal,jak mogl mlodziez ze slumsow w Sao Paulo,wiekszosc Jego wplywow bylo przekazywane na pomoc dla biednych i rozwoj sportu...czas pokaze,co zrobi Hammilton...
krzyniek Opublikowano 1 Maja 2009 Opublikowano 1 Maja 2009 Jak na moje oko, to Hamilton swoim "stylem bycia" Ayrtonowi do pięt nie dorasta. dokładnie tak, Senna zginął przez to że wyścig był "zatrzymany" i opony straciły temperaturę - głupi zbieg okoliczności, inni mówią na takie rzeczy "krytyczna chwila/sekunda"
truckmaniac Opublikowano 2 Maja 2009 Opublikowano 2 Maja 2009 Jak na moje oko, to Hamilton swoim "stylem bycia" Ayrtonowi do pięt nie dorasta. To dwie rózne bajki, absolutnie nie ma co porównywać Jestem tego samego zdania. Ayrton kochał to, co robił, odniósł sukces, ale nie zapomniał "skąd przyszedł". Do tego zawsze otwarty , przyjacielski itp. To nie sa naciągane opinie pośmiertne. Takie zdani o nim mieli ludzie jeszcze za jego zycia. Co do Hamiltona, to powiem krótko. Na pewno ma talent, ale zdaje mi sie , że jeszcze większe Ego i parcie na szkło.
GRazny Opublikowano 2 Maja 2009 Opublikowano 2 Maja 2009 najlepszy dowód to to że team (mechanicy i obsługa) się na niego wypinają... bo mają dosyć gwiazdorstwa jednej osoby podczas gdy na sukces pracują wszyscy...
Ukasz699 Opublikowano 2 Maja 2009 Opublikowano 2 Maja 2009 To był naprawdę przełomowy moment w historii F1. Kibice F1 (i nie tylko) stracili swojego Idola. FIA zaczeło kłaść należyty nacisk na bezpieczeństwo. Czy musiał zginąć? Chciałbym powiedzieć, że nie, ale tak nie jest. Śmierć Mistrza była potrzebna, aby co niektórzy przejrzeli na oczy. Dobre zakończenie wypowiedzi Bergera. Miał w sobie to coś... ;( ;( ;( Po prostu gdyby zginal kierowca nizszy ranga, slawa pewnie by zlekcewazyli ten fakt a tak poswiecil zycie dla bezpieczenstwa innych i to jest dopiero triumf
Yelo Opublikowano 2 Maja 2009 Opublikowano 2 Maja 2009 F1 od lat ginęli kierowcy, nie tylko w wyścigach Wystarczy sprawdzić ile średnio trwała kariera w latach 50. czy 60.
GRazny Opublikowano 2 Maja 2009 Opublikowano 2 Maja 2009 To był naprawdę przełomowy moment w historii F1. Kibice F1 (i nie tylko) stracili swojego Idola. FIA zaczeło kłaść należyty nacisk na bezpieczeństwo. Czy musiał zginąć? Chciałbym powiedzieć, że nie, ale tak nie jest. Śmierć Mistrza była potrzebna, aby co niektórzy przejrzeli na oczy. Dobre zakończenie wypowiedzi Bergera. Miał w sobie to coś... ;( ;( ;( Po prostu gdyby zginal kierowca nizszy ranga, slawa pewnie by zlekcewazyli ten fakt a tak poswiecil zycie dla bezpieczenstwa innych i to jest dopiero triumf i tu masz po części rację... dzień wcześniej też był wypadek śmiertelny o ile mnie pamięć nie myli... chyba Niemiec?
truckmaniac Opublikowano 2 Maja 2009 Opublikowano 2 Maja 2009 To właśnie o to chodzi. Nie zginął kierowca ze srodka, lub końca stawki. Zginął 3-krotny Mistrz Świata. Idol tłumów. Ayrtona wszyscy kochali jeszcze za życia (moze poza Prostem). W tej sytuacji FIA nie mogła tego zbagatelizować. Były zbyt mocne naciski na nich.
Ukasz699 Opublikowano 2 Maja 2009 Opublikowano 2 Maja 2009 To właśnie o to chodzi. Nie zginął kierowca ze srodka, lub końca stawki. Zginął 3-krotny Mistrz Świata. Idol tłumów. Ayrtona wszyscy kochali jeszcze za życia (moze poza Prostem). W tej sytuacji FIA nie mogła tego zbagatelizować. Były zbyt mocne naciski na nich. Dokladnie to tak jak w naszym szarym zyciu.. Szaraczki nigdy sie nie licza
Yelo Opublikowano 2 Maja 2009 Opublikowano 2 Maja 2009 Nie zginął kierowca ze srodka, lub końca stawki. Zginął 3-krotny Mistrz Świata. Idol tłumów. A co zrobiono po śmierci Clarka? Albo Gillesa Villenueve'a? Po prostu technika wreszcie pozwoliła wiele uczynić, ale to raczej była ewolucja, niż rewolucja...
truckmaniac Opublikowano 2 Maja 2009 Opublikowano 2 Maja 2009 Należy pamietać, że to był poczatek sezonu (3 wyścig). To był sam w sobie rewolucyjny sezon. Zakazano kontroli trakcji i "aktywnego" zawieszenia. Pamiętać trzeba, że w pierwszych dwóch wyścigach Senna wywalczył Pole Possition, ale samych wyscigów nie ukończył. To wszystko złożyło sie na to, że część autorytetów od F1 za ten tragiczny wypadek po części obciążyło FIA. Stąd te drastyczne zmiany zmierzające ku poprawie bezpieczeństwa. Zmiany , które trwaja do dziś i niektóre stają się wręcz absurdalne. Mniejsza jednak o to. To watek pierwszo majowy. Poswiecony ( w miom odczuciu) najlepszemu kierowcy w historii F1. Oczywiście i przed nim, i po nim byli lepsi. Ale TAKI był tylko ON. Niech spoczywa w Pokoju i niech czuwa nad obecnymi kierowcami
domjenick Opublikowano 3 Maja 2009 Opublikowano 3 Maja 2009 Niech spoczywa w Pokoju i niech czuwa nad obecnymi kierowcami
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się