A pomyślał ktoś o tym, że większa odległość pomiędzy pojazdami to więcej miejsca na ewentualny manewr, kiedy do zatłoczonego skrzyżowania zbliża się któryś z pojazdów uprzywilejowanych? Ile to razy karetka, czy straż pożarna nie mogła przejechać, bo wszyscy stoją sklejeni na zderzaki i każdy następny czeka, aż poprzednik się ruszy, a gdzie ma się ruszyć, jak stanął na styk?
To wg mojej opinii najgrubszy argument za tym, by zostawiać taki odstęp, który pozwala na manewr w sytuacji awaryjnej.